Opóźnia się budowa drogi łączącej rondo im. Jacka Kuronia z autostradową obwodnicą Rzeszowa. Na pewno nie uda się jej zakończyć w tym roku.
Budowę łącznika podzielono na dwie części i rozpoczęto w zeszłym roku. 2,5 – kilometrową część miało wykonać konsorcjum firm Drogbud i IMB Podbeskidzie. 1,5 – kilometrową firma MSF, ta sama, która wykonuje odcinek drogi S19 między Stobierną, a autostradowym węzłem Rzeszów-Wschód. Dłuższy odcinek realizuje miasto, krótszy, w pobliżu ekspresówki, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Odcinek realizowany na zlecenie miasta powinien być już gotowy. Ale nie jest, bo firma Drogbud popadła w kłopoty finansowe, a w maju zbankrutowała. Wykończyły ją horrendalne kary za fuszerkę przy obwodnicy w Ropczycach. Wykonania pozostałej części prac podjął się podwykonawca. Bez kar, bo niby kto miałby je zapłacić? W efekcie wcześniej niż w maju nie ma co liczyć na ukończenie „miejskiego” odcinka.
Ale i firma MSF nie radzi sobie najlepiej. Wykonawca skarży się na nieprzewidziane trudności i prosi o wydłużenie terminu. Okazuje się, że i tu prace nie zakończą się przed majem. GDDKiA nie chce jednak dać firmie tak dużo czasu, a to oznacza, ze firma zapłaci karę za niewywiązanie się z umowy w terminie.