Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Aktywnie, ngos » „Mały Jaś” i misja na Wschód

„Mały Jaś” i misja na Wschód

                                  
2011-06-09 11:20

„Mały Jaś” to model 10. tygodniowego płodu, który przedstawiciele Human Life International-Polska chcą wysłać do wschodnich krajów, żeby pomagał w przeciwdziałaniu aborcji.

„To naturalnej wielkości model maleńkiego dzidziusia w łonie matki w wieku 10. tygodni od poczęcia. Ma zaledwie 5 centymetrów. Można go wziąć do ręki, przyjrzeć się uważnie, przytulić, pocałować, a przede wszystkim uświadomić sobie, jak każdy z nas kiedyś wyglądał. Kładąc go na swojej dłoni nie sposób twierdzić, że „to jeszcze nie dziecko”” – czytamy na stronie www.hli.org.    

 Ma zaledwie 5 centymetrów a może zdziałać tak wiele.  „Małego Jasia” Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia z Human Life International, chce wysłać na Wschód, żeby uświadamiał kobiety, czym jest aborcja i przyczyniał się do zmiany mentalności. Właśnie ruszyła ogólnopolska akcja „Podaruj Małego Jasia na Wschód”.

Pokochać „Małych Jasiów”

- Human Life International to organizacja, która powstała w Stanach Zjednoczonych i ma swoje przedstawicielstwo na całym świecie. Dzięki czemu orientujemy się co i gdzie się dzieje – mówi Ewa Kowalewska  z Klubu Przyjaciół Ludzkiego Życia, reprezentujący Human Life International - Polska. - My, jako przedstawicielstwo polskie staramy się najwięcej działać na Wschodzie, czyli w krajach, które nie tak dawno temu należały do Związku Radzieckiego, a dzisiaj są już niezależne i zaczynają poszukiwać swojej drogi. Wiadomo, że w tych krajach wykonuje się niesamowicie dużo aborcji. Kobieta, która ma za sobą 7 aborcji należy do przeciętnej krajowej. Po prostu rzeka krwi. To spuścizna po komunizmie. Zauważamy, że w tych krajach zaczyna się na ten temat dyskutować. Nie tylko ze stanowiska etycznego ale i demograficznego – po prostu rodzi się za mało dzieci. Z punktu widzenia obrońców życia to jest najlepszy moment na zamianę.

Human Life International – Polska współpracuje ze środowiskami obrońców życia w Kazachstanie, Uzbekistanie, Kirgistanie, na Ukrainie, na Białorusi, w Gruzji, na Łotwie, na Litwie, w Rosji i na Dalekim Wschodzie. Ewa Kowalewska zapewnia, ze uratował już nie jedno życie: - „Mały Jaś” to takie małe dziecko, całe z plastiku, w wieku 10 tygodni od poczęcia. Po prostu można go wziąć do reki, można mu się przyjrzeć i w ten sposób łatwiej pokochać. „Mały Jaś” jest tam potrzebny, żeby pomagać w uświadamianiu, ze dzieci zabijać nie wolno, dlatego rozpoczęliśmy dużą akcję „Podaruj Małego Jasia na Wschód”.

Według Ewy Kowalewskiej, która często odwiedza wschodnie rejony na „Małego Jasia” jest tam duże zapotrzebowanie. - W Kazachstanie przychodziły do mnie kobiety po prostu porozmawiać. Zdarzało się, że to były Polki, które zostały tam wywiezione i choć nie mówią po polsku i do Polski już raczej nie wrócą, to jednak myślą tak jak my. Często tym kobietom po prostu nie było komu wskazać drogi, nie miały oparcia. Przychodziły do lekarza, mówiły, ze mają problem, a lekarz na to, przecież to tylko grudka komórek. Dlatego trzeba to dziecko pokazać, żeby można je było pokochać. I dlatego ten model tak dużo może zdziałać.

Wpłacić grosz na akcję „Podaruj Małego Jasia na Wschód” można poprzez stronę internetową. W detalu model kosztuje 6 zł. Ewa Kowalewska jest przekonana o powodzeniu akcji. - Liczę na to, że „Małych Jasiów” wyślemy na Wschód na prawdę bardzo dużo, ponieważ Polacy rozumieją, na czym polega problem ochrony życia i najczęściej poznali już „Małego Jasia”. Jeśli ktoś chciałby go dla siebie  kupić to można to również zrobić u nas.

Wygląda, jakby patrzył

„Każdy inaczej bierze do ręki „Małego Jasia”. Jedni ostrożnie i z czułością, inni niechętnie jakby „parzył”. W szkole inaczej biorą go dziewczynki – przyszłe mamy – a inaczej chłopcy – przyszli ojcowie. Ale u wszystkich budzi żywe uczucia”(ze strony www.hli.org.pl)  

 - Taka miniaturka robi niesamowite wrażenie – dodaje Barbara Wiater, diecezjalny doradca życia rodzinnego w diecezji rzeszowskiej – dlatego, że często nie zdajemy sobie sprawy, że to maleństwo jest już tak pięknie ukształtowane. Kiedyś młody mężczyzna powiedział mi, że i mężczyznom należało by dawać do ręki „Małego Jasia”, żeby zobaczyli, że to jest człowiek. Pokazanie człowieka od tej maleńkiej istoty jest bardzo potrzebne. Ułatwia zmianę mentalności. Taką akcję przeprowadzono także w Polsce – dano „Małego Jasia” także naszym posłom, żeby zobaczyli, że to jest człowiek.

 
 
 

Artykuł dodał:
via Napisz wiadomość
Oceń artykuł

Ostatnio przeglądający
Brak wyników.