Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Ludzie » Bruszewska jest na maksa, jak amen w pacierzu!

Bruszewska jest na maksa, jak amen w pacierzu!

    A A A Drukuj
                                  
2011-11-19 20:43, ostatnia aktualizacja 6 lat temu
FOT. cytacik.Balbina Bruszewska w Muzeum Dobranocek

W piątkowy wieczór Muzeum Dobranocek, zaprosiło wszystkich dorosłych widzów na spotkanie z Balbiną Bruszewską - niezwykle utalentowaną twórczynią animacji.


Muzeum Dobranocek z samej swej natury skojarzone z dziećmi, dziecięca wyobraźnią i wrażliwością skupiło się tym razem na widzach dorosłych. Bo o ile dzieciom widok zabawek i kreskówek nie nudzi się nigdy, o tyle dorośli po obejrzeniu muzealnych ekspozycji, dedykowanych dobranockom ich dzieciństwa właściwie nie mają tam nic do roboty. Oczywiście każdy pieczołowicie i z czułością pochyla się nad miniaturową sypialnią Misia Uszatka, ale kiedy mija nostalgiczne odurzenie, pozostaje pustka. Dorosły chciałby się jakoś intelektualnie pobudzić, wysłuchać stosownej prelekcji, w końcu tego wymaga się od muzeum, który ekstrakty ludzkiej twórczości zbiera w schludnych gablotach. Muzeum chyba wyczuło te społeczne nastroje i specjalnie dla widzów dorosłych przygotowało „Dobranockę dla dorosłych”, czyli spotkanie z animacją poważną, niosącą ładunek ważkich treści, interpretującą rzeczywistość; sztuką po prostu.

Balbina Bruszewska, czyli Polska „BB”
animacji

Gościem specjalnym była Balbina Bruszewska i to jej dzieła w piątkowy wieczór oglądali rzeszowianie. Ci, którzy o Pani Balbinie nie słyszeli, zobaczyli wysoką, smukłą, atrakcyjną, młodą kobietę, o ujmującym uśmiechu i szczerym sposobie bycia. Później przyszedł czas na jej niespokojne, eklektyczne, słodko – gorzkie obrazy, cierpkie jak pierwsze jabłka i do wiedzieli się o niej czegoś więcej. Zaś tym, którzy już teraz poczuli się zaintrygowani zacytujemy wypowiedź Jacka Dziduszko, filmoznawcy i animatora kultury: „Balbina Bruszewska. Polska „BB”. Jedno z najgorętszych nazwisk nadwiślańskiego kina ostatnich lat. Uwodzi urodą i wdziękiem swoich filmów. Nie ma jeszcze trzydziestki, a już kręci rzecz, którą jeszcze w fazie produkcji okrzyknięto największym rodzimym przedsięwzięciem w dziedzinie animacji”.

Kukiełka - gruzłowaty szkic człowieka


Na piątkowym pokazie mieliśmy przyjemność oglądać tradycyjną animację wykonaną techniką lalkową, czyli „Wiarę, nadzieję i miłość”. Animacja otworzyła artystce drogę do studia SEMAFOR, z którym obecnie współpracuje. Balbina dedykuje film babci. To niekiedy przerażające studium samotności i starości zostało podzielone na trzy akty, z których każdy kończy się dramatyczną i kontrowersyjną w wymowie pointą. - Animacja tradycyjna jest trudna i czasochłonna w swoim wykonaniu, ale wywołuje emocje niedostępne dla innych technik – mówi Balbina Bruszewska. I rzeczywiście. Kukiełka w swojej gruzłowatości, nieproporcjonalności, niepokojącej formie jest szkicem człowieka, mówiącym coś o jego kondycji. I tak na przykład prezentowane w filmie kukiełki starych ludzi to jeden wielki skrót starości – jej brzydoty i bezbronności, powtarzalnych gestów i wykluczenia.

Miasto płynie, czyli „Łódź ku’wa”


Następnie wyświetlono nagrodzone m.in. Złotą Kreską na ubiegłorocznej OFAFie  „Miasto płynie”. Oddajmy głos Dziduszko: „Kilkunastominutowa impresja o Łodzi, rodzinnym mieście autorki, zaskakuje wachlarzem rozmaitych inspiracji. Czego tam nie ma! Od polskiej szkoły animacji, poprzez Švankmajera (te tańcujące paróweczki!), Terry’ego Gilliama (szwargoczące Maryjki) aż po street art, video-clip i najnowsze trendy w kinie trickowym.”  - Mieszkam w Łodzi. Niedobrze – stwierdza nagrany przez Bruszewską przedszkolak. Łódź Bruszewskiej to nie jest miasto urokliwych skwerków, ekskluzywnych biurowców czy zabytkowej architektury. To miasto zabieganych, zmęczonych ludzi, pracujących za grosze; miasto kiboli, obdrapanych kamienic, bezdomnych, szczekających psów, rozbojów i afer, w stylu zakiszonych w beczkach dzieci (w animacji tworzą podwórkową orkiestrę). Mój ulubiony fragment? To „Matki Boskie”, unoszące się na niebiańskich chmurkach, z cielęcymi oczami i głosami nagranych emerytek, które mówią jakby wspaniale było być królową Polski. Przypomina mi rojenia menelicy z „Kieszonkowego atlasu kobiet” Chutnik.  – Co na to magistrat Łodzi? (film zrealizowano pod patronatem miasta) – pytali rzeszowianie. – Chyba uratowała nas miłość do tego miasta i nagrody – śmieje się Bruszewska.

Były jeszcze teledyski, wycinankowe „Dobro, piękno, prawda” i reportaż z trasy koncertowej zespołu Roan w Chinach.

Chopin jak z Tima Burtona

Na koniec Balbina opowiedziała o projekcie, nad którym obecnie pracuje. – „Serce w murze” będzie o Fryderyku Chopinie. Tytułowe serce to opowieść dobrze znana, o której uczymy się na lekcjach polskiego jeszcze w szkole podstawowej. Ciało pochowane w ziemi i serce zatopione w murze, przecież to historia jak z Tima Burtona!, a w dodatku wydarzyła się naprawdę! Warto ją opowiedzieć na nowo. Będzie to „fantazja mocno stąpająca po ziemi” – mówi artystka. Bruszewska zdradziła, że w jej interpretacji Chopin spotka się z kobietą, żyjącą współcześnie - w myśl  XIX-wiecznego mistycyzmu.

Spotkanie zakończyło się słodkim poczęstunkiem. Muzeum zapowiada, że na „Dobranocce dla dorosłych” z Bruszewską nie poprzestanie. - To spotkanie było pierwszym z planowanego cyklu spotkań rzeszowian z twórcami animacji – mówią pracownicy.

BM

Zobacz zwiastun „Miasto płynie”







 
 
 

Artykuł dodał:
cytacik Napisz wiadomość
Oceń artykuł


Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
6 lat temu
hej Napisz wiadomość
6 lat temu
kaprallex Napisz wiadomość
6 lat temu