Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Domowe finanse » Co kupić na Walentynki?

Co kupić na Walentynki?

                                  
2012-02-07 14:15

W internecie aż roi się od pomysłów na walentynkowy prezent. W szale zakupów nie zapominajmy, że najważniejsze to spędzić to święto wspólnie i na każdym kroku podkreślać, jak ważny jest dla nas nasz partner.


 

W internecie aż roi się od pomysłów na walentynkowy prezent. W szale zakupów nie zapominajmy, że najważniejsze to spędzić to święto wspólnie i na każdym kroku podkreślać, jak ważny jest dla nas nasz partner.

Walentynki: jestem za a nawet przeciw

Dzień św. Walentego ma pewnie tyle samo zwolenników, co przeciwników. Dla jednych to komercyjna chałtura, która ma nas tylko pociągnąć po kieszeni. Wszystkie te do obrzydliwości zgrane serduszka, pluszaki, kubeczki, lizaki z napisem: I love You wyciągane jeszcze z zeszłego roku, bo się nie sprzedały. Wchodzisz do spożywczaka i od razu skręcasz na monopolowy, gdyż, aż cię mdli od nadmiaru tego lukru w tandetnym opakowaniu. Miłość nie istnieje. Istnieje tylko zbliżenie pod różowym neonem durexa. Powie ktoś sceptyczny.

Ktoś inny doda, że zamiast św. Walentego trzeba by było sobie wybrać zupełnie inny dzień powszedni. Płynąć pod prąd, wtedy zaakcentuje się swoją miłość głębiej, a nie na konformistycznym, masowym haju.

Ale dzień św. Walentego można po prostu potraktować jako dobrą okazję do wspólnego spędzenia czasu. Jesteśmy tak zaganiani, że ten „inny dzień powszedni” będziemy odkładać na wieczne nigdy. U szefa, zwłaszcza jak jest ludzki, można wyprosić  dzień wolnego (tu powinnam się uśmiechnąć do swojego naczelnego, bo to chłop życiowy)i gdzieś wyjechać. Nikt nie będzie miał do nas pretensji o wolne popołudnie, w każdym tkwi ta odrobina romantyczności. Właściwie mamy gen romantyczności wszczepiany już przy urodzeniu, bo sprzyja zakupom. Nie warto się boczyć na konsumpcjonizm, kapitalizm i płyciznę, każdy z nas przeżywa przecież ten dzień inaczej, na swoją indywidualną modłę.

Kolacja czy kino


Można wybrać się do kina, albo urządzić kolację we dwoje. Przepisy na romantyczną kolację polecają sobie w szczególności panie. Menu zawiera obowiązkowo afrodyzjaki i czerwone wino albo szampana, muszą być świece i nastrojowa muzyka, na koniec kąpiel w pianie.

Można też na kilka dni wybrać się do europejskich stolic – Paryża, Rzymu, Barcelony. Jeśli skorzystamy z ofert tanich linii lotniczych i niedrogich hoteli, nie musimy się przy takim wyjeździe finansowo zrujnować. Przykładowo pięciodniowa wycieczka do Włoch może nas kosztować 800 zł, wynika z analiz Tripsta.pl.

Albo zupełnie skromnie (gdy szef jest nieżyciowy, a w domu mamy małe dzieci) zaserwować ukochanej osobie poranną kawę, śniadanie do łóżka, z własnoręcznie wykonanym sufletem czy ciastkiem.  Przecież chodzi o to, żeby pokazać, że się o tej drugiej osobie myśli i dba.

Tego unikamy

Upominki. W założeniu powinien to być symboliczny drobiazg. No ale wiadomo, że drobiazgi różne ceny miewają. Łatwiej nam będzie zacząć od tego, czego powinniśmy w Walentynki unikać. Po pierwsze: w dzień św. Walentego ze swoim partnerem NIE ZRYWAMY. Ja unikałabym także oświadczyn, jeśli nie miałabym 100 proc. pewności, że partner się zgodzi. Jeśli powie „nie” Walentynowa trauma rokrocznie gwarantowana. Choć francuska firma Lanvin wypuściła już perfumy „Marry me!”, ja poprzestałabym na perfumach „Amor Amor” firmy Cacharel. Unikamy kiczowatych misiów i czekoladek hurtowo pakowanych w walentynkowe pudełka. W ogóle wszystkiego, co kojarzy się z zakupem w pośpiechu, w pobliskim markecie. Mężczyźnie nie kupujemy nietaktownych poradników, czy bokserek w wielopakach. Nie sprawdzi się również trymer. Choć najnowsza reklama Tesco poleca trymer dla kobiet jako wspaniały prezent walentynkowy, podejrzewam, że kobiety swoimi trymerami również wolałyby się zająć same.

W okresie walentynkowym wzrasta zainteresowanie bielizną erotyczną, kostiumami (zakonnice i pokojówki schodzą o 100 proc. lepiej niż w pozostałej części roku) i gadżetami erotycznymi typu kajdanki, opaski czy piórka i wibratory. Rozbawia mnie stwierdzenie na jegostrona.pl: „Z badań wynika, że erotyczne zabawki najczęściej kupują mężczyźni, ale pamiętają przy tym o swoich partnerkach”. Panowie zanim zdecydujecie się na takie erotyczne zabawki upewnijcie się, czy oby na pewno wasza partnerka o takim gadżecie marzy i czy przypadkiem nie kupujecie go jedynie z myślą o własnej przyjemności. Co do bielizny to musicie dokładnie zapoznać się z wymiarami swojej partnerki.

Portal w-spodnicy.pl na Walentynki poleca ramkę ze swoim zdjęciem, „by mógł na ciebie patrzeć”, kubek z miłosnym wyznaniem, czy poduszkę w kształcie piersi. No cóż, subiektywnie odradzam.

Prosto z serca

Co więc kupić? Z badań eDarling wynika, że zarówno Panie jak i Panowie ucieszyliby się z domowej kolacji, prezentu wykonanego przez ukochaną/ ukochanego (np. album ze zdjęciami) czy oryginalną książką z dedykacją.

Panie kochają zapachy, ale również Panowie nie pogardzą markowymi perfumami - e-sklep Agito.pl poleca wodę toaletową „Love&Luck” z kolekcji Ed’a Hardy, amerykańskiego ojca chrzestnego tatuażu. Trafiony wybór to także zegarek – dla niej np. elegancki model Guess oznaczony symbolem W10605L1, z cyrkoniami dookoła tarczy. Dla niego zegarek Casio z wstrząsoodpornej serii  G-Shock – wytrzyma więcej niż jego właściciel.

Mężczyźni uwielbiają nowinki technologiczne: aparaty, konsole, telefony, gadżet w postaci słuchawek, stylowej myszki czy klawiatury (np. seria Star Wars) na pewno się spodoba. Paniom taki upominek również sprawi przyjemność, zwłaszcza, że coraz więcej produktów komputerowych dedykowanych jest kobietom.

Ale w Walentynki najważniejsze jest to, żeby być po prostu razem. Weźmy więc partnera pod rękę, dajmy buziaka, uśmiechnijmy się, powiedzmy jak bardzo jest dla nas ważny… A jakie są Wasze plany na Walentynki?

BM

 
 
 

Artykuł dodał:
cytacik Napisz wiadomość
Oceń artykuł

Ostatnio przeglądający
 
hej Napisz wiadomość
3 miesiace temu
cytacik Napisz wiadomość
3 miesiace temu
hejowiec Napisz wiadomość
3 miesiace temu