- Co jeśli do końca grudnia nie złożymy projektu? – Nie będzie niczego! Taką wymianę zdań, po których na ułamek sekundy zapadła grobowa cisza, można było usłyszeć podczas wczorajszej sesji Rady Miasta.
W porządku obrad wczorajszej sesji Rady Miasta znalazł się punkt, w którym PiS wzywa Prezydenta do udzielenia szczegółowych informacji nt. opóźnień w przygotowaniu i przebiegu inwestycji realizowanych w ramach programu „Budowa systemu integrującego transport publiczny miasta Rzeszowa i okolic”.
Niejasności z Apią
Projekt realizowany w ramach Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej wyceniono na 415 mln zł, z czego około 300 mln zł (75 mln euro) ma pochodzić z unijnych środków. Ale nie jest to takie proste –miasto ma złożyć projekt do końca grudnia br. I tu jest pies pogrzebany. W ostatnich dniach czerwca Rratusz ujawnił, że rozwiązał umowę z firmą Apia XXI, która miała opracować studium wykonalności całego projektu.
Umowa z firmą, opiewająca na kwotę 4, 5 mln zł została podpisana 14 sierpnia 2009 roku. Realizacja została podzielona na trzy etapy: pierwsza miała zostać wykonana do 12 grudnia 2009 r., druga – do 10 lutego 2010, a trzecia do – 30 czerwca 2010. Całość powinna być gotowa do 8 października 2010 r. Władze miasta umowę mogły wypowiedzieć już w grudniu 2009 roku, kiedy nie zakończono w terminie pierwszej części projektu. Dlaczego tego nie zrobiły?
Zdaniem Ireneusza Dzieszko, lidera Prawicy Podkarpackiej, który ujawnił tę sprawę, było to piarowskie zagranie, fałszerstwo przedwyborcze Tadeusza Ferenca – Tadeusz Feren czarował kolejkami nadziemnymi, podziemnymi i wszelkimi innymi. Cała ta propaganda byłaby niemożliwa, gdyby trzeba się było przyznać, iż nie przebrnęło się nawet przez studium wykonalności – informuje Dzieszko.
Jak podczas wczorajszej sesji tłumaczył się Urząd Miasta? – Jest to projekt indywidualny, duży, którego nie można określić regulaminem. Wszystko było przemyślane i sprawdzane. Apia z pierwszej części się wywiązała – serwery i oprogramowania już są i działają. Dopiero później ujawniła się nieudolność firmy. Jak mogliśmy przewidzieć, że Apia nie dotrzyma terminów?
PiS nie dawał jednak za wygraną – Miasto mogło na bieżąco monitorować sytuację. Jest duża rozbieżność pomiędzy czerwcem 2010 a kwietniem 2011. Wiele firm chciałoby mieć takie beneficjenta, który wydłuża czas o 100% - atakował Jerzy Cypryś.
- Wiązaliśmy duże nadzieje z tą firmą. To, co zostało wykonane, uczciwie opłaciliśmy. Miasto nie jest stratne – nałożyliśmy na Apie 800 tyś zł kary! – tłumaczył wiceprezydent Marek Ustrobiński.
Projekt nie przygotowany ale już realizowany
A zaczęło się całkiem spokojnie. Szczegółowo przedstawiono cele projektu podzielonego na cztery części: inteligentny transport – skrócenie i upłynnienie przejazdu (także system informacji pasażerskiej i wirtualnych biletów: e-info i e-bilet), zakup nowoczesnego taboru autobusowego – 100 autobusów na gaz i olej, budowa platformy informacyjnej – system integrujący spływające informacje, modernizacja dotychczasowej infrastruktury – ma objąć kilkanaście skrzyżowań i kilka głównych ulic (Rejtana, Wyzwolenia, Podkarpacka, Lubelska).
Następnie pochwalono się, że 12 lipca Prezydent podpisał umowę z firmą INS z Krakowa, która ma dokończyć opracowanie studium wykonalności do 15 listopada 2011 roku. Padło optymistyczne przekonanie, że projekt nie jest opóźniony i jest realizowany w ramach czasowych (!). I że sytuacja na tle innych miast wcale nie przedstawia się najgorzej, bo projekt, żeby wejść w fazę realizacji musi przejść przez komisję europejską, co sukcesem zakończyło się jak na razie tylko dla Kielc. (W projekcie biorą udział oprócz Rzeszowa również Kielce, Lublin, Olsztyn i Białystok). A także takie „kwiatki” jak to, że projekt nie jest kluczowy, tylko ważny (dla nie wtajemniczonych „kluczowość” zaczyna się powyżej kwoty 500 mln zł). I dzielenie skóry na nie upolowanym niedźwiedziu, czyli: projekt mimo, że jeszcze w fazie przygotowań, jest już realizowany – przetarg na autobusy Urząd Miasta ogłosi za kilka dni!
Mimo zadymienia publiki różowymi oparami, nikt nie odetchnął z ulgą i nikomu kamień nie spadł z serca – Rzeszów ma raprem kilka miesięcy na wykonanie projektu. Jeżeli tego nie zrobi, nie będzie 75 mln euro, ani projektu i rzeczywiście, jak mówi Dzieszko – Będzie to kompromitacja na skalę ogólnopolską.
Dec: Byliśmy świadomi zagrożenia!
Andrzej Dec przyznał, że Urząd Miasta od początku był świadomy zagrożenia, ale nie było dostatecznych dowodów na zerwanie umowy z Apią. – Kierowaliśmy się optymizmem, mieliśmy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Nie chcieliśmy narażać miasto na straty nieuzasadnionym zerwaniem umowy.
PiS atakował, ale jakoś tak bez przekonania. Pojawiały się hasła o nie kopaniu leżącego i nie utrudnianiu projektu. Jerzy Cypryś: Popełniliście błąd, źle formułując umowę. Apla miała dostawać pieniądze za poszczególne etapy i tylko na tym jej zależało, a powinno jej, tak jak miastu, zależeć na unijnym dofinansowaniu. Umowa zakładała produkt finalny czy półśrodki? A może ten projekt był tylko gadżetem piarowskim?
Ale po oskarżeniu PiS-owskich radnych przez Ustrobińskiego („wam nie chodzi o rzetelną informację, ale o prowokowanie i wykazywanie czegoś, czeg nie ma!”) dysputa przycichła i wszystko rozeszło się po kościach.
Pozostało nam zarazić się optymizmem radnych i czekać…Prezydent Ferenc w tej sprawie nie zabrał głosu.