Porzuconą głowę Wandy Siemaszkowej można spotkać w pobliżu magazynu dekoracji.
Żeby zdjąć nieco makabry z tego oświadczenia, powiemy, że głowa wykonana jest z piaskowca i kiedyś zdobiła front teatru, wisząc tuż nad wejściem. Była to więc głowa dekoracyjna, rzeźba, żadne dekadenckie treści za nią się nie kryły. Ot, zwykły element zdobniczy, mimo to głowę zdjęto i nie bardzo wiedziano, co z nią począć dalej.
Teraz głowa wypełzła z krypty zapomnienia i można ją spotkać opartą o ogrodzenie niedaleko magazynu dekoracji. Tu znowu musimy naprostować myśl czytelnika – głowa nie nawiedza, a dyrekcja teatru zdaje sobie sprawę z jej obecności. – „Mamy pełną świadomość, że ta rzeźba tam leży i szukamy sposobu, aby ją wykorzystać” – mówi „Gazecie” dyrektor Remigiusz Caban.
Nie ma jeszcze konkretnych ustaleń, co do dalszych losów głowy, ale nie wykluczone, że zagości ona na elewacji teatru od strony podwórka – przy scenie letniej.