Z najwyższymi honorami, przez siedem godzin, Mielec żegnał swojego posła, który zginął w katastrofie lotniczej w Smoleńsku.
10 kwietnia 2010 roku, godzina 8:56. Ta data i ta godzina przeszły do historii Polski, do części tragicznej dziejów narodu. Wśród 96 ofiar, które poniosły śmierć w lotniczej katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku jest poseł Leszek Deptuła. Po 10 dniach w Mielcu odbyło się jego uroczyste pożegnanie. Tak jeszcze nikogo mielczanie nie żegnali, takiego pogrzebu w historii miasta jeszcze nie było. To dowód o wielkim szacunku jakim mieszkańcy Mielca i regionu darzyli zmarłego posła.
Tłumy, tłumy, tłumy…
Gdy od niedzieli pojawiały się komunikaty o zamykaniu na czas uroczystości pogrzebowych ulic w centrum miasta, organizowaniu specjalnych parkingów, systemu komunikacji autobusowej, wydawało się, że to wszystko na wyrost. Dziś już wiadomo, że żadna z tych decyzji nie była chybiona. Kilka tysięcy osób żegnało posła podczas uroczystości w kościele MBNP. Tłumy wylegały także na ulice miasta, przez które przejeżdżał kondukt żałobny. Obrazki, które widzieliśmy wszyscy kilka dni temu w Warszawie, teraz miały miejsce w Mielcu. Na karawan rzucano kwiaty. Przybyły setki delegacji z całej Polski, setki sztandarów. Złożono około stu wieńców. Tłumy mielczan zbierały się pod kościołem MBNP, gdzie odbywały się główne uroczystości, już około 12-tej. O 15-tej, gdy rozpoczynała się msza święta, plac kościelny pokrywało morze głów. Kościół wypełniony był po brzegi, większość wsiadła w podstawione autokary i pojechała na cmentarz. Już sam widok autokarów, które ustawiały się wzdłuż Alei Niepodległości i ulicy Chopina budził zdumienie mielczan.
Premier, marszałek, cały polityczny świat
Zgodnie z zapowiedziami, by pożegnać posła Leszka Deptułę przyjechali politycy, samorządowcy, przedstawiciele służb mundurowych, organizacji, instytucji z całego kraju. Przyjechał wicepremier Waldemar Pawlak, wiceminister sprawiedliwości Piotr Kluz, wiceminister rozwoju regionalnego Krzysztof Hetman, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Zbigniew Sosnowski, wiceminister skarbu Jan Bury. Stawiło się liczne grono wojewodów i marszałków. Był przewodniczący klubu PSL Stanisław Żelichowski, przyjechał marszałek Józef Zych. Zjawiło się całe polityczne i samorządowe Podkarpacie. Wojewoda i marszałek, członkowie zarządu województwa, radni wojewódzcy, posłowie i europosłowie, prezydenci, w tym Rzeszowa i Krosna, burmistrzowie, wójtowie. Przedstawiciele wojska, policji, straży pożarnej zawodowej i ochotniczej, służby więziennej, straży bankowej, a nawet straży marszałkowskiej. Liczne grono przedstawicieli korporacji weterynaryjnej. Modlitwie przewodniczył biskup ordynariusz rzeszowski Kazimierz Górny w towarzystwie biskupów z Tarnowa i Przemyśla oraz licznego grona księży z mieleckich parafii. Lista delegacji i pocztów sztandarowych wydaje się nie mieć końca. Pogrzeb odbywał się z zastosowaniem wszystkich honorów, miał charakter państwowy.
Z Sali Królewskiej na plac kościelny
Około 12:30 we wtorek strażacy ochotnicy z Wadowic i ludowcy wynieśli trumnę z Sali Królewskiej, gdzie złożona została w czwartek. Każdego dnia setki mielczan odwiedzały to miejsce, przynoszono kwiaty i wieńce. Kondukt żałobny przeszedł kilkaset metrów po ulicy Kościuszki, skąd wyruszył samochodami w powolną drogę na plac przed kościołem MBNP. Po drodze żałobnicy napotkali tłumy mielczan, uczniowie szkół, które znajdowały się na trasie konduktu, przerywali lekcje i wychodzi na ulicę, by towarzyszyć w ostatniej drodze mieleckiemu posłowi. Karawanowi towarzyszyło kilkadziesiąt pojazdów, głównie wozy strażackie, samochody wiozące wieńce. Gdy kondukt dotarł przed kościół, przy karawanie ustawili się wójtowie gmin powiatu mieleckiego. Ponieśli trumnę na katafalk ustawiony na dolnym placu kościelnym. Szpaler tworzyły poczty sztandarowe, strażacy i harcerze. Tam przed trumną zatrzymała się rodzina. Wartę honorową objęli strażacy oraz podkarpacki wojewoda i marszałek. Zaśpiewał chór, odbyły się pierwsze tego, długiego, dnia modlitwy. Po chwili wartę zaciągnęli także żołnierze z Rzeszowa. Tłum wypełniał całą wolną przestrzeń na placu przed kościołem. Do świątyni tego dnia weszły przede wszystkim delegacje, które wypełniły ją całkowicie. Wierni mogli skorzystać z krzeseł wystawionych na placu, a uroczystości, które odbywały się w kościele obserwować, podobnie jak w Polacy zebrani podczas pogrzebu pary prezydenckiej na Rynku w Krakowie, na telebimie. Uroczystości nikt nie zakłócał, bo wokół zamarł ruch samochodowy.
Brawa dla premiera
Także wójtowie wnieśli trumnę z ciałem posła Leszka Deptuły do kościoła. Na przyjezdnych spore wrażenie zrobiła instalacja ustawiona obok ołtarza. A jest tam brzoza, pod którą wyeksponowane zostały zdjęcia smoleńskiej katastrofy. Już sam początek uroczystości w kościele był przejmujący. Ksiądz odczytał listę instytucji czy osób, które prosiły o modlitwę w intencji posła Leszka Deptuły. Ta lista była niezwykle długa. Kazanie wygłosił biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej Wiesław Lechowicz. – Stał na straży ludzi mieszkających na wsi. Służba społeczna była jego pasją – mówił. Później głos zabrał wicepremier Waldemar Pawlak. Zwrócił się do rodziny tragicznie zmarłego Leszka Deptuły, czyli do matki, siostry, a przede wszystkim żony Joanny i synów Tomasza i Michała. - Chciałbym podziękować rodzinie za to, że wspieraliście Leszka, wybaczaliście mu nieobecność. Ale on nam też był potrzebny - mówił wicepremier Pawlak. Długo posła wspominał starosta mielecki Andrzej Chrabąszcz. Przypomniał jego bogaty życiorys. Biskup Górny przytaczał dokonania Deptuły jako marszałka, mówił o potrzebnej budowie siedziby urzędu marszałkowskiego czy budowie ośrodka rehabilitacji dla dzieci niepełnosprawnych. Godzinę czasu kondukt pokonywał następny odcinek ostatniej podróży posła Leszka Deptuły. Na kilkukilometrowym odcinku z kościoła na cmentarz niemal cały czas stały tłumy mielczan. Tak jakby miał za chwilę tymi ulicami Mielca przejechać wyścig kolarski. Tymczasem jechał smutny, żałobny kondukt. Mielec płakał.
Salwa, Skytruck, wzruszające mowy
Na początku uroczystości pogrzebowych na mieleckim cmentarzu komunalnym nad grobem posła i żałobnikami przeleciał samolot Skytruck z PZL Mielec, wykonał dwa niskie loty i pożegnał posła machając skrzydłami. Grób Leszka Deptuły został zlokalizowany blisko wejścia na cmentarz, w eksponowanym miejscu, tak jakby miał rozpoczynać ewentualną przyszłą aleję zasłużonych. Także na cmentarzu żałobnicy mogli usłyszeć kilku mówców. - Zostawiłeś testament do zrealizowania: troszczyć się o sprawy Podkarpacia w każdym miejscu, gdzie powoła nas przeznaczenie. Tak jak Ty to czyniłeś jako samorządowiec, marszałek województwa, poseł na Sejm – mówił Mirosław Karapyta, wojewoda podkarpacki. - Są tu dziś z Tobą pracownicy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego oraz podległych samorządowi województwa jednostek. Byłeś ich przełożonym przez cztery lata. Razem z nimi pochylam się z szacunkiem i zadumą nad Twoją trumną. W hołdzie pochyla się także sztandar województwa podkarpackiego – zwracał się do zmarłego marszałek Zygmunt Cholewiński. Przemawiający długo wyliczali zasługi i dokonania Leszka Deptuły. I wszyscy podkreślali, jego olbrzymie przywiązanie do Mielca i ziemi mieleckiej. Premier Pawlak przekazał rodzinie flagę narodową, którą okryta była trumna. Gdy ta trafiła do grobu, została przykryta olbrzymią ilością wieńców. Między innymi od premiera Donalda Tuska czy marszałka Bronisława Komorowskiego, ten wieniec przywiozła straż marszałkowska. Marszałek Józef Zych także przygotował wieniec, składając go przyklęknął przed grobem. Wzruszającym momentem było odśpiewanie Roty, jednym z ostatnich elementów pożegnania mieleckiego posła była salwa honorowa. Do gości i żałobników zwrócił się także przedstawiciel rodziny zmarłego posła. Podziękował za to uroczyste pożegnanie i pomoc jaką rodzina doświadczyła od feralnego dnia 10 kwietnia.
ZOBACZ ZDJĘCIA
ZOBACZ POGRZEB
Więcej informacji, wypowiedzi – wkrótce.
h