Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Piłka nożna » Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale… Stal liderem!

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale… Stal liderem!

                                  
2011-07-31 16:52

Stal Sandeco Rzeszów zaliczyła już drugie zwycięstwo w tym sezonie. Tym razem piłkarzom Andrzeja Szymańskiego przyszło zmierzyć się z zespołem „tajemnicą” – Garbarią Kraków.

Piłka nożna, II liga wschodnia
Stal Sandeco Rzeszów – Garbarnia Kraków 3:0
Bramki: Krauze, Margol, Prokić.


Stal Sandeco Rzeszów: Tomasz Wietecha, Rafał Zaborowski, Michał Czarny, Piotr Duda (86' Dariusz Słomian), Konrad Hus (89' Arkadiusz Drożdzal), Tomasz Margol, Wojciech Reiman, Wojciech Krauze (80' Damian Wolański), Konrad Maca (66' Łukasz Krzysztoń), Andreja Prokic, Dawid Florian.

Garbarnia Kraków: Krzysztof Żylski, Marcin Pluta, Bartłomiej Piszczek, Gjentian Haxhijaj, Marcin Siedlarz, Mateusz Siedlarz, Sebastian Sepioł (80' Filip Zelek), Krzysztof Kalemba (68' Bartłomiej Kasprzak), Artur Rado, Sebastian Leszczak (68' Tymoteusz Chodźko), Bartosz Praciak.

Sędzia: Marcin Muszyński (Łódź)
Żółte kartki: Reiman, Florian, Prokić, Drożdzal - Pluta, Piszczek, Haxhijaj, Siedlarz, Siedlarz
Czerwone kartki: Marcin Pluta (71' za drugą żółtą), Gjentian Haxhijaj (82')
Widzów: 600.

Stal Sandeco Rzeszów zaliczyła już drugie zwycięstwo w tym sezonie. Tym razem piłkarzom Andrzeja Szymańskiego przyszło zmierzyć się z zespołem „tajemnicą” – Garbarią Kraków.

Przed meczem niewiele można było o krakowianach powiedzieć, ci są bowiem beniaminkiem II ligi. Trener zapowiadał, że przeciwnika nie lekceważy, a informacje jakie posiada na jego temat powinny przynieść rzeszowianom zwycięstwo. Szymański po raz kolejny pokazał, że te zapowiedzi to nie zwykła przedmeczowa kokieteria. Jego zespół grał świadomie i z pomysłem, choć momentami miał też swoje wpadki i problemy.

Pierwsze minuty tego spotkania wyglądały bardzo spokojnie. Widać, w planach żadnej drużyny nie był frontalny atak od pierwszych sekund. Wszyscy woleli raczej spokojnie wyczuwać przeciwnika: przyjezdni zobaczyć jak wygląda gra w II lidze, a gospodarze na ile beniaminek jest w stanie im zagrozić. Kibice nie musieli jednak długo przyglądać się tym boiskowym przymiarką. Już w 5. minucie Stal szybko kontratakuje. Prokic idealnie z lewej strony zagrywa do Krauzego i ten strzela praktycznie do pustej bramki. Kibice na Hetmańskiej zadowolenie – spokojnie mogą oglądać dalsze poczynania swoich ulubieńców.

Ci jednak po zdobyciu bramki nieco się rozluźnili. Nie było już takiej determinacji i przyspieszenia przy akcjach ofensywnych. Stal zaczęła grać kontrami. Przez dłuższe fragmenty gry przy piłce znajdowała się jednak Garbarnia. Zaledwie sześć minut po zdobyciu bramki, w polu Wietechy zrobiło się niebezpiecznie. Nowy zakup krakowskiej drużyny Piszczek oddał mocny, techniczny strzał i piłka minimalnie minęła się z lewym słupkiem Stali. Dowód na to, że jedna bramka strzelona beniaminkowi może okazać się tylko pozorem do zwycięstwa.

- Trafiliśmy na bardzo dobrego przeciwnika, dobrze zorganizowanego i zapłaciliśmy frycowe w tej lidze. Pomimo tego udało nam się stworzyć zwłaszcza w pierwszej połowie kilka ciekawych sytuacji. Oczywiście przeciwnik swoje sytuacje też miał. Mogliśmy jednak swoje wykorzystać i mecz byłby wtedy bardziej wyrównany. Niestety po przerwie troszeczkę się to posypało. Bramka, kartki, efekt końcowy jednak zbyt wysoki moim zdaniem, zwłaszcza w stosunku do tego co zaprezentował mój zespół. Generalnie zasłużone zwycięstwo Stali Rzeszów – mówił po meczu Krzysztof Bukalski, trener Garbarnii Kraków.

W drugiej połowie Stal nieco odżyła. Mecz z każdą minutą robił się coraz ciekawszy. W 70. minucie Pluta zostaje ukarany drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką. Kilkanaście minut później taki sam kartonik otrzymuje Haxhijaj za faul na wychodzącym na czystą pozycję Wolańskim. Co ciekawe – Garbarnia tak dotkliwie osłabiona wcale się nie wycofała. Wciąż próbowała walczyć i atakować. Na siedem minut do końca meczu skrzydła przyjezdnym „podciął” jednak Margol, który zrobił 2:0 po rzucie wolnym. Teraz sytuację na boisku w pełni kontrolowali już gospodarze. Kropkę nad i postawił natomiast w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Prokic.

- Jest takie przysłowie - "Jedna jaskółka wiosny nie czyni." My po tych dwóch meczach mamy coś na podobieństwo wczesnego przedwiośnia, bo naprawdę udało nam się zapoczątkować ten sezon znakomicie. Co prawda liczyliśmy na to, jednak jak wiadomo w piłce wszystko jest możliwe. Można to było dzisiaj zauważyć, bo wcale nie był to łatwy mecz. Toczył się on w trudnych warunkach, na grząskim boisku – mówił po meczu Andrzej Szymański, trener Stali Sandeco Rzeszów.

- Muszę przyznać, że zespół Garbarni zaskoczył mnie, ponieważ grał bardzo dobrą piłkę. Spodziewałem się, że nasza przewaga będzie większa. Po strzelonej bramce to Garbarnia miała nieznaczną przewagę. My natomiast nastawiliśmy się na grę z kontry. W pierwszej połowie powinniśmy wykorzystać co najmniej dwie kolejne sytuacje. W drugiej połowie mieliśmy jeszcze kilka sytuacji, które już wykorzystaliśmy. Jakby Maca miał troszeczkę więcej spokoju to wynik byłby jeszcze wyższy. Generalnie cieszę się ze zwycięstwa i chciałbym podziękować chłopakom za to że pozostawili dzisiaj trochę zdrowia na boisku – dziękował Szymański, którego drużyna jako jedyna w lidze ma na koncie dwa zwycięstwa i pozycję lidera.

 
 
 

Artykuł dodał:
hejowiec Napisz wiadomość
Oceń artykuł

Ostatnio przeglądający
 
hejowiec Napisz wiadomość
9 miesięcy temu
hej Napisz wiadomość
10 miesięcy temu