Cztery źródła ujęcia wody dla mieszkańców Łańcuta znajdują się na terenach, którymi przebiega podkarpacki odcinek autostrady A4. Dwa kolejne źródła znajdują się w jego pobliżu i również będą musiały zostać zlikwidowane. Powstaje problem – kto i za jakie pieniądze ma tego dokonać.
Projekt autostrady A4 i dokładna trasa, którą ciąg ma przebiegać znana jest od lat. Do tej pory nikt jednak nie rozwiązał kwestii źródeł wody, które się tam znajdują, a z których korzysta miasto. Łańcut nigdy nie znajdował środków na te działania, tamtejsi urzędnicy myśleli przy tym, że inwestycją zajmie się inwestor autostrady, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. By tak się jednak stało, GDDKiA musiałaby wykupić te tereny, a takich możliwości nie ma.
Powstał więc problem, który w ostatnich dniach postanowiła rozwiązać Małgorzata Chomycz, wojewoda podkarpacki. Chomycz zaprosiła do rozmów zarówno przedstawicieli samorządu Łańcuta oraz zarząd GDDKiA. Dyskutowano o rozwiązaniach, które poczynić trzeba jak najszybciej. Każdy dzień zwłoki blokuje bowiem inwestycję na tym terenie.
Ostatecznie udało się ustalić, że GDDKiA z pieniędzy uzyskanych w ramach odszkodowania za znajdujące się na terenach przyszłej autostrady studnie opłaci wszystkie projekty budowy nowych studni. W przypadku gdy urząd marszałkowski wyda taką decyzję, dyrekcja dróg będzie musiała także wykonać te roboty. Bez takiej decyzji nie ma jednak możliwości działania.