Prywatny szpital Pro Familia w Rzeszowie wprowadził nową jakość rodzenia. Teraz publiczne szpitale muszą zabiegać o pacjentki.
Wspomnienia kobiet, które rodziły w publicznych szpitalach można określić jako koszmar. – Nieprzyjemny, chamski personel, traktowanie pacjentek jak bydło, brak poszanowania dla godności ludzkiej. Czułam się winna, że rodzę! – mówi mama 5-letniego Mikołaja, który przyszedł na świat w szpitalu Wojewódzkim nr 2. W 2011 roku liczba porodów zmniejszyła się tu o prawie 30 proc.
Zupełnie inaczej wspominają swój poród kobiety, które urodziły w Pro Familii. – Tu nie chodzi tylko o dyskretne, przytulne pokoje, ale o nastawienie personelu, który jest życzliwy, troskliwy, przyjazny i uśmiechnięty. Dla kobiety, która rodzi po raz pierwszy to jest niezwykle ważne. Niweluje strach i daje poczucie bezpieczeństwa – mówi mama kliku miesięcznej Kamili.
Publiczne szpitale postanowiły bardziej zabiegać o swoje pacjentki. W Szpitalu Miejskim przy Rycerskiej wyremontowano oddział położniczy i dla noworodków. Pacjentki mogą poprosić o darmowe znieczulenie, a po porodzie odpocząć w dwuosobowych pokojach z oddzielną łazienką. Zaś w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 dla relaksacji przyszłe mamy mogą poprosić o gaz rozweselający.
Czy to wystarczy? Czas pokaże. Ale odkąd szpitalom obok nosa przechodzi 1683 zł (tyle NFZ płaci za poród bez komplikacji), a pacjentki mają większą świadomość tego, jak powinny być traktowane, szpitale muszą się bardziej wysilić. Może nawet wysilą się na uśmiech?