Jednak sądowy proces toczy się na razie o 5 mln – tyle wyniosły nadwykonania związane z poza kontraktowym leczeniem osób chorych na raka. Zarząd Szpitala Wojewódzkiego zwraca uwagę, że pacjentów chorych na nowotwór nie można zostawić bez opieki, kazać im czekać. W ich przypadku najważniejsze dla uratowania życia jest szybka diagnoza i natychmiastowe rozpoczęcie leczenia.
W Podkarpackim Funduszu Zdrowia nikt tego nie neguje, ale pieniędzy nie daje. Sytuacja jest o tyle dziwna, że Podkarpacie ma limity na leczenie chorób onkologicznych, te rokrocznie są przekraczane, a za nadwykonania nikt nie płaci. Zadłużenie szpitali ciągle więc rośnie. W Rzeszowie coraz częściej odsyła się pacjentów do Lublina, Krakowa czy Gliwic, bo tam… limitów nie ma. Leczy się więc pacjentów za pieniądze, które bez żadnego sprzeciwu płyną z NFZ.