Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Wiara » Na Podkarpaciu jak w średniowieczu

Na Podkarpaciu jak w średniowieczu

                                  
2012-01-20 15:28

Choć Watykan dopuszcza do pełnienia służby ministranckiej także dziewczęta, na Podkarpaciu się ich nie spotyka. Dlaczego? – Bo wypierają chłopców – odpowiadają duchowni. Spróbujmy obalić mity.

Ani Stolica Apostolska, ani Episkopat nie zabrania dziewczętom służby przy ołtarzu. Mimo to ministrantka to zjawisko rzadkie, a na Podkarpaciu graniczące z cudem. Podkarpaccy duchowni jako główny argument podają ten, że dziewczęta wyparłyby spod ołtarzy chłopców, a najwięcej kapłanów rekrutuje się właśnie z byłych ministrantów.

Idąc tropem tego zuchwałego argumentu, zapytamy, co w takim razie z powołaniami zakonnymi? Tych też jest mało, a skoro ministrantura jest inkubatorem dla powołań, dlaczego nie zadbać o żeńskie zakony? Na audiencji generalnej w sierpniu 2001 roku Jan Paweł II zwrócił się do uczestników europejskiej pielgrzymki ministrantów tymi słowami: „Jak pięknie byłoby, gdyby młodzi mężczyźni z waszych szeregów zdecydowali się na kapłaństwo! (...) Być może Pan wzywa tę czy inną dziewczynę spośród was, by prowadziła życie poświęcone Bogu i w ten sposób służyła Kościołowi i człowiekowi”?

Poza tym dlaczego to niby ministrantki miałyby zagarnąć dla siebie przestrzeń przed ołtarzem? Tomasz Kwiecień, przeor poznańskiego kościoła dominikanów w swojej książce „Błogosławione marnowanie” sprawę wyjaśnia tak: „Jeżeli chodzi o ministranturę żeńską, jestem jej przeciwnikiem. Nie z tego powodu, że uważam kobiety za niezdolne do pełnienia ważnych funkcji, ale dlatego, że uważam je za zdolne sto razy bardziej niż mężczyźni. Biorąc tę posługę w swoje ręce, wygonią mężczyzn z kretesem, bo mężczyźni są leniwi. (…)Im się po prostu nie chce. A dziewczyny robią to świetnie, zgrabnie, z wielkim gustem, taktem i klasą - doskonale się w tym czują.”

Cóż za zręczny wywód. Dziewczęta są chwalone i dyskretnie odsuwane od ołtarza. Ale jego główna teza brzmi przecież, że chłopcy są leniwi. Po pierwsze zapytajmy więc, dlaczego dziewczęta mają za to płacić? Po drugie czy służba przy ołtarzu, w ogóle życie w wierze nie opiera się na samodoskonaleniu, pokonywaniu własnych słabości, walki z grzechem (lenistwo jest jednym z grzechów głównych)? Ministrantki nie tylko poprawiłyby jakość służby, ale ich obecność zmobilizowałyby chłopców. Swoją drogą przy ołtarzu pozostaliby tylko ci, którzy gotowi są na dodatkowy wysiłek i którym dziewczęta by nie przeszkadzały - a to oznacza, że mieliby oni większą świadomość tego, czym jest wspólnota kościoła i posługa ministrancka.

Poza tym słowo ministrant pochodzi od łacińskiego ministrare - służyć, podawać do stołu, pomagać. Ministrant nie oznacza służebności kapłańskiej, nie ma podtekstu klerykalnego. Oznacza służbę Chrystusowi. Czy godzi się odmawiać pełnienia tej służby dziewczętom? W średniowieczu zabobonnie odsuwano kobiety od ołtarza. Teraz również sprowadza się je do roli statystek. Choć duchowni nie znajdują żadnego logicznego argumentu na to, że dziewczęta nie mogą być mnistrantkami.

BM

 
 
 

Artykuł dodał:
cytacik Napisz wiadomość
Oceń artykuł

Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
4 miesiace temu