Od 1 stycznia dystrybucją biletów nie zajmuje się Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, lecz Zarząd Transportu Miejskiego. A ten postanowił wprowadzić zmiany niekorzystne dla drobnych przedsiębiorców.
Do tej pory było tak, że każdy mógł zaopatrzyć się w dowolną ilość biletów MPK i liczyć na 5 proc. upust. Nowe zasady w dystrybucji biletów praktycznie eliminują z rynku małe przedsiębiorstwa i drobnych handlarzy.
Bo teraz, żeby uzyskać sześcioprocentowy rabat trzeba zaopatrzyć się w bilety na kwotę 100 i więcej tysięcy zł. Pięcioprocentową zniżkę mogą dostać ci, którzy kupią bilety na tysiąc zł. Ale właściciele kiosków i małych sklepików zgodnie przyznają, że nie stać ich na zamrożenie pieniędzy w biletach. Taka inwestycja zwróci się im dopiero za kilka miesięcy. Bez zniżek handel biletami w ogóle przestaje się opłacać, więc chyba z niego zrezygnują, mówią sprzedawcy, zwłaszcza, że bilety były tylko dodatkiem do asortymentu.
Zarząd nie jest zdziwiony. Przyznaje, że nowe zasady nastawione są na hurt a nie detal. A drobni przedsiębiorcy mogą przecież kupować bilety w hurtowniach, choć z mniejszym rabatem.