2010-09-07 11:56, ostatnia aktualizacja 2 lat temu
Po raz 21. odbył się tegoroczny Nocny Bieg Uliczny Solidarności w Rzeszowie.
Bieg jak co roku zgromadził wielu entuzjastów, zarówno tych starszych jak i najmłodszych. Od kilku lat uczestniczą w nim także i niepełnosprawni, stanowiący sporą grupę spośród kilkuset osób stających na starcie. To sposób na pokazanie solidarności także z tymi którzy na co dzień zmagają się ze swoją fizycznością.
- Ta impreza jest dla każdego - mówi Ryszard Szyszka, jeden z organizatorów. - Nie ma ograniczeń wiekowych, to bieg także dla osób po transplantacji, na wózkach i dla tych w pełni sprawnych. Zawodnik ma tylko mieć buty, bo trudno biec na bosaka - żartował.
Jak podkreśla jednak, sama impreza i bieg to nie jednorazowa akcja dla niepełnosprawnych.
- Organizujemy dla nich wycieczki, za tydzień będzie olimpiada rekreacyjno-sportowa, także tutaj nie zatrzymujemy się tylko na biegu - wyjaśnia. - To wszystko po to, żeby oni nie zamykali się w domu, wychodzili na zewnątrz - tłumaczy dalej. - W biegu open będzie biegł pan o kulach i on wcale nie będzie ostatni. To jest maratończyk, on tutaj przyjedzie do nas już drugi rok z kolei - mówi Szyszka.
Bieg to także wsparcie dla rodzin tych zawodników - podkreśla organizator.
- My spotykamy się tylko raz z nimi ale dla ich bliskich, na co dzień, to jest jakieś obciążenie. Chcemy chociaż trochę ich odciążyć i pomoc - wyjaśnia. - Chcemy zachęcić i pokazać, bo to już jest 7 bieg na wózkach dla niepełnosprawnych i nie jest pierwszy - dodaje.
Ryszard Szyszka zachęca do udziału w kolejnym biegu za rok.
- Może dla tych tych zdrowych, którzy siedzą przed monitorem, warto pokazać ze można się oderwać. Warto te 1500 m nawet przejść - jak osoby po transplantacji - bo one sobie przejdą tę trasę. Niech się każdy ruszy troszeczkę, to jest na dobry początek - śmieje się. - Ktoś może ruszy się za rok. Jest takie powiedzenie, że przed zawałem ucieka się na własnych nogach - przypomina.
ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z BIEGU
mr