Rzeszowscy urzędnicy zastanawiają się nad przebudowaniem kluczowego dla miasta skrzyżowania al. Cieplińskiego i Piłsudskiego.
Idea nie nowa, bo pierwsze jej zarysy powstały jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku. Ówczesne koncepcje opierały się na serii wiaduktów. – Ale przestrzeni było wówczas więcej. Nie było takiego architektonicznego ścisku jak teraz – mówią ci, którzy te projekty pamiętają.
Koncepcja, którą obecnie obmyślają urzędnicy również zakłada poziomy. Co najmniej dwa chciałby prezydent Ferenc. – Umożliwiłoby to bezkolizyjny przejazd we wszystkich czterech kierunkach – mówi. Urzędnicy kompletują dokumentację niezbędną do precyzyjnego zaprojektowania skrzyżowania, aby w styczniu móc ogłosić przetarg dla firm na opracowanie jego wariantów.
Współczesne trendy w projektowaniu miast dążą raczej do ukrycia ulicznego ruchu niż do jego ekspozycji. Samochody mają być mało widocznej, przestrzeń miejska zielona i cicha. Dlatego architekci i urbaniści pomysł krytykują.
Dla urzędników ważniejsze jest jednak rozładowanie ruchu niż podążanie za modnymi tendencjami w przeobrażaniu miejskiej zabudowy.