Choć w przypadku tej drugiej nie ma pewności. To efekt tylko znikomej ilości leku zapobiegającemu wirusowi A/H1N1, który w roku ubiegłym stał się przyczyną wielomilionowych zakupów szczepionek przygotowanych specjalnie pod tego wirusa, szczepionek, które miały być odpowiedzią na światowy szum powstały w wyniku śmiertelnych przypadków osób zarażonych tzw. ptasią grypą.
Teraz nagonki nie ma, ale grypa jak co roku jest. A specjaliści przestrzegają nie tyle przed samą chorobą, która jest uciążliwa, męcząca, a bywa także niebezpieczna, ale przede wszystkim przed powikłaniami, które w wyniku niedoleczenia mogą pojawić się nawet kilka tygodni, miesięcy, czy lat po zachorowaniu. Wówczas dochodzi już do znacznie poważniejszych ubytków na zdrowiu, niż w przypadku normalnej grypy sezonowej.