Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Wystawy » O wystawie BZ WBK Press Foto

O wystawie BZ WBK Press Foto

    A A A Drukuj
                                  
2011-11-02 20:49
FOT. BZ WBK Press Foto w Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa

Siódma edycja konkursu pobiła dotychczasowe rekordy dotyczące liczby uczestników oraz zgłoszonych prac.


„W czasach, gdy z fotoreportażu uczyniono pościg plam wychodzących z telewizorów komórkowych, a życie jest kopią telenowel i telewizyjnych reklam, świętem staje się tak wielkie nagromadzenie dobrych i z głową wykonanych zdjęć – zdjęć, które nie boją się życia, a o życie w życiu coraz trudniej, tak jak i o zdjęcia w zdjęciach. Dziękuję za możliwość zanurzenia się na chwilę w powadze; na chwilę w życiu” - tak o wystawie  BZ WBK Press Foto pisze w Księdze Pamiątkowej Galerii Fotografii jeden z odwiedzających.

Wystawę można było do 23 października oglądać w „wielkim formacie” w Galerii Miasta Rzeszowa, aktualnie gości ona w Łodzi, a tym, którzy jakimś cudem wystawę przegapili i do Łodzi nie mają jak się wybrać, polecamy zajrzeć na stronę bzwbkpressfoto.pl

Ta wystawa była niezwykła. Możemy przytoczyć teraz suche liczby, żeby podkreślić, że te zdjęcia to majstersztyki fotografii prasowej (z 8600 prac nadesłanych przez 393 autorów przyznano 65 nagród), ale to tak jakby przekonywać o mistrzowskim wykonaniu Chopina, demonstrując worek pieniędzy, jaki wygrał laureat. Sztuka jest zmysłowa, nieprzekładalna na sumaryczny język cyfr. Sztuka karmi się ludzkimi przeżyciami i z nich wypływa, nie da się jej inaczej doświadczyć jak tylko osobiście, poprzez organoleptyczny kontakt, wywracając siebie na niejako na drugą stronę – tę pozbawioną ochronnego naskórka.

A ta wystawa różni się od pozostałych. 30 lat temu Susan Sontag pisała, że odkąd słowa zaczął zastępować obraz, odkąd zaczęło się nam żyć wygodniej poprzez brak konieczności wysiłku w poznawaniu świata - oto czekał na nas za rogiem, w kiosku, między gazowanym napojem a papierosami, na pierwszej stronie gazet –odtąd ludzie zaczęli popadać w błogie otępienie. I trzeba było szoku, żeby ich ocucić. Trzeba było śmierci, gwałtu, wychudzonych dzieci i tych spalonych napalmem, żeby poruszyć sumienie. Ale i podnieść próg przyswajalności zła. W pewnym momencie przy rozbebeszonym trupie na okładce powiedzmy  Times’a , można by spokojnie zajadać hamburgera. I wydawało się, że wszystko do tego zmierza.

 „Zazwyczaj wygląda to tak – pisze o wystawach fotografii prasowej Maja Mozga – Górecka – na pierwszy ogień idą wojenne koszmary, potem dzieci z wadami genetycznymi i łzy ich rodziców, do tego pozbawione domów ofiary tsunami, a na koniec materiał, jak w lecie chłodzić się przy fontannie”.  Brzmi to nieco makabrycznie, ale jest prawdziwe. Na dowód tego Górecka przytacza zwycięskie zdjęcia w czołowych konkursach fotograficznych: „World Press Photo? Piękna Afganka z nosem odciętym przez porzuconego męża. Grand Press Photo? Walka o krzyż pod Pałacem Prezydenckim i wściekła pięść demonstranta zaciśnięta w hołdzie ofiarom tragedii”.

 Główną nagrodę w konkursie BZ WBK Press Foto 2011 zdobywa zdjęcie Jacka Szydełkowskiego. To czarno – biała fotografia, przedstawiająca wolontariusza zdejmującego godło znad tablicy, w szkole zniszczonej przez powódź. – Nagroda dla Szydełkowskiego, to dowód, że nie trzeba być na miejscu „przed falą”, nie trzeba być pierwszym – mówi w rozmowie z Pauliną Wilk Cezary Sokołowski, przewodniczący jury.

Ale jest jeszcze coś, co wiążę się z tym zjawieniem „po fakcie” reportera. Te zdjęcia nie krzyczą. Nie wdzierają się do umysłów przemocą, nie są agresywne. One mówią szeptem. Są metaforyczne, wieloznaczne, refleksyjne. „Powściągliwe” – pisze Górecka.

Na moim ulubionym mężczyzna kuca na - szafce? walizce? - w zalanym mieszkaniu (Piotr Król, I nagroda w kategorii wydarzenia). Aparat chwyta go we framudze drzwi – intensywne, żółtawe kolory ścian, krzyż nad drzwiami, wyraziste detale wnętrza domu. Górecka opisuje to tak: „Bohater jest uwięziony, chociaż framugi są puste, bez drzwi. A może nie chce wyjść, może widzimy bardziej prowokacyjny i zarazem bardziej uniwersalny obraz – człowieka w pułapce własnego umysłu”. Rzeczywiście zdjęcie wygląda tak, jakby fotograf sam zainscenizował kompozycje. Pewnie dlatego to zdjęcie tak niepokoi  -  „życie naśladuje sztukę” mawiał Wilde. 

Dla mnie to zdjęcie to odwrócony symbol podróży. Drzwi, Bóg chroniący przybytek podczas naszej nieobecności, człowiek klęczący na czymś, co przypomina walizkę – tym razem to nie człowiek oddala się od domu i życia, to życie  opuszcza człowieka, wypływa w potokach brudnej wody.

Bogdanowi Szczupajowi, który pracuje w Galerii Fotografii Rzeszowa najbardziej podoba się zdjęcie Dariusza Delmanowicza (I miejsce w kategorii przyroda i środowisko naturalne). Na zdjęciu ogromny bielik nad głową wolontariuszy. – Trzeba naprawdę chwili, żeby zrobić takie zdjęcie – mówi Szczupaj. I jeszcze to przedstawiające zalany wodą Sandomierz. Zdjęcie z lotu ptaka. Z wody sterczą tylko elementy placu zabaw (Kacper Kowalski, II miejsce w tej samej kategorii). – Wygląda jak jakaś kosmiczna stacja badawcza mówi – Szczupaj. – Dopiero z bliska widać, że metalowe konstrukcje to ślizgawki i dziecięce karuzela. Na koniec pokazuje mi ziewającą dziewczynkę. To fotografia z zakończenia roku szkolnego w pewnej szkole, którą odwiedził Bronisław Komorowski w trakcie swojej kampanii prezydenckiej.

Na wystawie BZ WBK Press Foto nie ma dramatu. Przynajmniej nie na pierwszym planie. Powódź i katastrofa smoleńska – dwa tragiczne wydarzenia minionego roku – podano nie bezpośrednio, zdjęcia zrobiono, kiedy ból i cierpienie nieco się oddaliły. Emocje ostygły, zostało zimne piękno. Górecka pisze o „estetyzacji cierpienia” i zastanawia się, „czy rzeczywiście chcemy na tragedię patrzeć oczami estety?”.  Czy cierpienie można poddać artystycznej obróbce, zwłaszcza gdy ma się do czynienia z fotografią reportażową? Dla mnie to nie do końca tak. Te zdjęcia nie likwidują tragedii, nawet nie spychają jej na drugi plan. Raczej rozszerzają emocjonalną mapę. Zamiast bólu fizycznego pokazują ten psychiczny, zamiast rozpaczy bezradność, zamiast straty samotność. Ładunek emocjonalny uwalnia się tu stopniowo. Zdjęcia zostawiają widza w stanie dyskomfortu z uwagi na swoją nieoczywistość. Te obrazy pulsują w głowie nawet, kiedy przestaje się na nie patrzeć.

BM







 
 
 

Artykuł dodał:
cytacik Napisz wiadomość
Oceń artykuł


Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
5 lat temu
hej Napisz wiadomość
6 lat temu