Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Wystawy » Patrz mamo, punki przyjechali! [RELACJA,FOTO]

Patrz mamo, punki przyjechali! [RELACJA,FOTO]

    A A A Drukuj
                                  
2012-02-20 20:41, ostatnia aktualizacja 5 lat temu

Dziś w Galerii Fotografii odbył się wernisaż debiutanckiej wystawy Roberta Podkulskiego poświęconej Chasydom.


- Patrz mamo, punki przyjechali – Irena Gałuszka, dyrektor Galerii Fotografii, wernisaż podsumowuje żartem. – W latach 90-tych, kiedy Chasydzi po raz pierwszy przyjechali do Rzeszowa i zakwaterowali się w hotelu „Rzeszów” my, fotograficy z zapartym tchem wyczekiwaliśmy, aż wyjdą. Dziewczynka, która przechodziła tamtędy z matką, wydała właśnie taki okrzyk, na widok tej egzotycznej pielgrzymki. Dla niej było to zupełnie coś innego, a przecież zupełnie naturalnego dla przedwojennej rzeczywistości.

Robert Podkulski sam przyznaje, że oprócz fascynacji kulturą żydowską i reportażem, jego celem było przywrócenie pamięci o tym, co już na stałe zniknęło z przestrzeni polskich miast. – To po prostu trzeba było uchwycić! – mówi.

Na 30 wielkich formatach przedstawiona jest pielgrzymka Żydów do Leżajska. (Zdjęcia wykonano w roku 2010 i 2011). To miasto jest dla nich jednym z najważniejszych miejsc na świecie. Wszystko za sprawą  grobu Elimelecha Weisbluma, który był jednym z pierwszych cadyków w historii chasydyzmu. Wówczas to miejsce pokrywa się tysiącami karteczek zwanych kwitełami. Zawierają one prośby o zdrowie, pomyślność, szczęście i radę.

Na zdjęciach widzimy rozmodlonych, skupionych Chasydów. – Chasyd był to człowiek pobożny, bogobojny, wprost fanatycznie oddany cadykowi – mówi Gałuszka. W chałatach i czarnych kapeluszach, z pejsami i brodami, młodych i starych, tak bezgranicznie zatopionych w swoich czynnościach – śpiewie, czytaniu wersetów Talmudu, zapalaniu świec – że obojętnych na reportera, który rejestruje ich mistyczne rytuały.

Zdjęcia są przepiękne. Do tego stopnia, że przybyli na wernisaż, sądzą, że Chasydzi zostali upozowani. – To zwykła reporterka, samo życie - śmieje się Podkulski. Co rusz ktoś podchodzi, żeby pogratulować autorowi. -  My do mistrza, my do mistrza! – przeciskają się pomiędzy sobą. – Pan Robert wysoko podniósł poprzeczkę kolejnym debiutantom – przyznaje Gałusza. A przybyła na wystawę Marta Niewczas, wiceprzewodnicząca rady miasta powie: - Ta wystawa to nie tylko fotografia. Widać w niej dyscyplinę, pasję i artystyczną duszę.

„Dla fotografa to niebywała okazja, by móc uchwycić obiektywem aparatu obrzędy tych niezwykłych ludzi. Tym razem świadomie zrezygnowałem z waloru zdjęć w kolorze. Ograniczenie do czerni i bieli nadaje nie codziennym wydarzeniom rys ascezy, pozwala skupić się na grze światła, kompozycji i oddać się nastrojowi chwili” – czytam na plakacie promującym wypowiedź Podkulskiego.

Po wernisażu, kiedy ludzie spokojnie przeczesują kolejne sale i z lampką wina zatrzymują się przed zdjęciami, pytam pana Roberta, czy widział duszę cadyka Elimelecha unoszącą się nad grobem. – Niestety nie – odpowiada ze śmiechem. Ale Chasydzi rzeczywiście w to wierzą. Panuje tak niebywała religijna atmosfera, że ciarki przechodzą.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z WERNISAŻU

BM







 
 
 

Artykuł dodał:
cytacik Napisz wiadomość
Oceń artykuł


Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
5 lat temu
e.p. Napisz wiadomość
5 lat temu
hejowiec Napisz wiadomość
5 lat temu
kaprallex Napisz wiadomość
5 lat temu