System dzielenia pieniędzy na szpitale wciąż jest krzywdzący dla całego województwa podkarpackiego, które nie wykonuje mniejszej liczby zabiegów, nie przyjmuje też mniejszej liczny pacjentów na swoje oddziały, a jednak otrzymuje za to znacznie mniej pieniędzy, aniżeli inne ośrodki zdrowia zlokalizowane w innych województwach.
System został co prawda zmieniony i już w przyszłym roku pieniędzy ma popłynąć więcej. Pytanie tylko, czy wystarczająco? Leczenie w przypadku wielu schorzeń nie jest w innych placówkach w Polsce obostrzone żadnymi limitami, na Podkarpaciu już tak. Efekt? Coroczne nadwykonania, rosnące zadłużenie szpitali, zwiększające się kolejki i po prostu – zwalnianie pacjentów do domu.
Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie, który dopiero co rozpoczął gruntowną modernizację swojej placówki, dzisiaj zmuszony jest odsyłać z kwitkiem pacjentów, którzy na planowe zabiegi czekali nawet kilka miesięcy. Szpital nie ma pieniędzy na wykonanie zabiegów, które umawiał jeszcze w czerwcu. Pacjenci są rozgoryczeni, ale bezradni. – Co mamy zrobić? Pozostaje tylko czekać na nowe terminy – mówią pacjenci Szpitala im. Św. Jadwigi Królowej.
A nowe terminy planowane są na przyszły rok. Wówczas do szpitali wpłyną pieniądze z NFZ i wykonanie planowanych dzisiaj zabiegów będzie możliwe. Pytanie, jak długo? Jeżeli Podkarpacie wciąż nie będzie traktowane na równych zasadach co placówki z innych części Polski, rokrocznie mogą spodziewać się zwiększającego zadłużenia i wszystkich dalej idących konsekwencji, z zamknięciami włącznie.