Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Społeczność, life » Podróżnicy w Rzeszowie

Podróżnicy w Rzeszowie

    A A A Drukuj
                                  
2011-11-07 19:57
FOT. cytacik.Kalejdoskop podróżniczy

Wczoraj zakończyła się 3 edycja Kalejdoskopu Podróżniczego. W ciągu 3 dni rzeszowianie mieli możliwość udać się w podróż dookoła świata. Zwiedzić 7 kontynentów, nie ruszając się z miejsca.


Nie trzeba było uruchamiać przeglądarki internetowej, wertować przewodników, zakopywać się w książkach, nie mówiąc już o wytyczaniu tras, kupowaniu biletów, pakowaniu waliz czy ślęczeniu na dworcach i portach. Wszystkie trudy podróży zostały nam odpuszczone. Świat sam zapukał do rzeszowskim bram, wcisnął się przez szczeliny wudekowskich drzwi i rozsiadł w sali kinowej. Wystarczyło tylko do WDK przyjść i zastać go w pełnej gotowości pod postacią włóczykijów, pasjonatów, podróżników wszelkiej maści, którzy przybyli do Rzeszowa z bagażem opowieści i zdjęciami ze wszystkich krajów świata. 

Przez trzy dni Rzeszów gościł obieżyświatów, rozgrzanych pustynnym wiatrem, z włosami, w które zaplątała się oceaniczna bryza lub śniegi Antarktydy. Przez trzy dni snuła się magiczna przędza opowieści z tysiąca i jednej nocy, jak w kalejdoskopie błyskały miraże odległych krain, flesze wydarzeń, cienie twarzy, projektor pamięci wspomagała nowoczesna technologia. 20 godzin historii rozbitych na wiele głosów, które łączyła pasja, charyzma i ciekawość świata.

Do WDK trafiam w sobotę, w godzinach popołudniowych – zdążam akurat na reminiscencje Macieja Czaplińskiego. Maciej wraz z trojgiem przyjaciół spędził 9 miesięcy w Afryce, jadąc rowerem z Kairu do Kapsztadu. Sala kinowa wypełniona jest po brzegi. Gasną światła. Na ekranie zdjęcia jak z National Geographic. Czapliński opowiada o afrykańskich meczetach i slumsach; o pięknych etiopskich kobietach z parasolkami w rękach i chłopcach z kałaszami; o sklepikach z cegły mułowej, z puszkami towaru na prowizorycznych półkach i ogromnych targowiskach, o kapliczce z Arką Przymierza i dożywotnim mnichem, i o świętach w krzakach sawanny; o troskliwości misjonarzy i biedzie. Opowiada tak, jakby ta podróż była jedną z najzwyczajniejszych rzeczy na świecie, jakby pojechać mógł każdy, wystarczy tylko przekroczyć próg domu i już się jest na trasie. Niektórzy ze słuchaczy zresztą tak właśnie wyglądali, w traperach, z plecakami, siedzieli na schodach, gardząc kinowymi fotelami, za chwilę się poderwą i popędzą na stopa, żeby dojechać na krańce świata.

Pomiędzy poszczególnymi występami były konkursy z nagrodami. Odpowiadając na proste pytanie, można było wygrać np. kurtkę Bergsona - dla przegranych były drobiazgi na otarcie łez. W sąsiedniej sali odbywała się wystawa zdjęć z Mandżurii Pawła Chary, po których miało się wrażenie czegoś bezpowrotnie utraconego. Na środku stał stół z drewnianymi zabawkami z Madagaskaru i ich topornym wdziękiem. Oprócz tego warsztaty GPS oraz z zakresu medycyny podróżnej.  

Przez 3 dni Rzeszów był stolicą świata.

BM







 
 
 

Artykuł dodał:
cytacik Napisz wiadomość
Oceń artykuł


Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
6 lat temu
hej Napisz wiadomość
6 lat temu