Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Piłka nożna » Prezentu dla Resovii nie było

Prezentu dla Resovii nie było

                                  
2010-09-04 19:08

Akcje z obu stron, ale goszcząca w Rzeszowie Wisła Kraków wiedziała jak wygrać to spotkanie. Pewnie doprowadziła do zwycięstwa, tylko w końcówce tracąc jedną bramkę.

Piłka nożna, mecz towarzyski – jubileusz 105- lecia istnienia Resovii Rzeszów
Resovia Rzeszów – Wisła Kraków 1:2 (0:1)

Bramki: Ríos (37), Jirsák (71), Pontus (87).
Resovia: Pietryka (70 Szyszko, 84 Iliński) - Podstolak, Kozubek (70 Kościelny), Zítka (46 Bogacz), Iwanskyj (46 Stencel, 84 Szkolnik), Smolec (46 Ogrodnik, 84 Mastej), Kaczor (46 Dzierżęga, 89 Codello), Walaszczyk, M. Kantor (63 Húšťava, 90 Krupa), D. Kantor, Hajduk (63 Pontus, 89 Nikanowycz). 
Wisła: Jovanić (46 Pawełek) - Nalepa, Chávez, Cléber, Piotr Brożek - Jirsák, Chrapek, Boukhari (74 Rado) - Ríos (46 Jeleń), Żurawski, Paljić. 

Sędzia: Piotr Ptak.
Widzów: 4000.

To spotkanie zapowiadane było hucznie, jak mało które piłkarskie widowisko na Podkarpaciu. Bilety rozchodziły się niezwykle szybko, ale o frekwencje nikt wcześniej się nie martwił. Pełne trybuny były wręcz jak w banku po tym, kiedy udało się zaprosić na jubileusz dwunastokrotnego Mistrza Polski, Wisłę Kraków. Tuż przed spotkaniem na trybunach można było nawet zobaczyć Urszulę Grabowską, aktorkę filmową, która prywatnie jest żoną Adriana Ochalska, aktora, spikera a przede wszystkim rzecznika prasowego Wisły Kraków.

Zanim rozpoczął się mecz pierwszych zespołów obu drużyn, spotkaniem wstępnym zaprezentowali się kibice obu klubów. W tej rywalizacji, którą oglądało już nie mało, bo blisko tysiąc osób, obronną ręką wyszli goście, kibice Białej Gwiazdy. Wygrali 3:2.

Nikt specjalnie nie przyjmował tego wyniku jako omen przed zbliżającym się zespołem „jedynek”. Zawodnicy wyszli na murawę Resovii, która już kilka minut później okazała się wyjątkowo nierówna. Tak przynajmniej reagowali na nią zawodnicy i obserwatorzy z Krakowa. W efekcie kilka ciekawie zapowiadających się akcji już z pierwszych minut spotkania, legło w gruzach, bo piłka robiła na murawie co chciała.

Niemniej Wisła panowała nad wydarzeniami z boiska, a zawodnikom Resovii ciężko było się wyrwać spod obronnego pręgierza Białej Gwiazdy. Prawie udało się w 13. minucie kiedy Kantor wyrwał się obrońcom i strzelił z 20 metrów. Piłka podskakiwała na nierównej murawie, ale Jovanić poradził sobie z tym strzałem. Dopiero każda następna minuta dawała coraz więcej pewności w grze Pasiaków. Zaczynali grać wysokim pressingiem, co momentami skutecznie niweczyło plany rozegrania piłki krakowian.

Ci jednak przywykli do wysokiej gry przeciwnika. Powodowało to tylko szybszą grę Wiślaków, którzy zgodnie z tym co zapowiadał nowy szkoleniowiec Robert Maaskant – nie przyjechali do Rzeszowa na wycieczkę. Dowód tego dali w 37. minucie, kiedy Rios zdecydował się na strzał z linii pola karnego, który wylądował w długim rogu bramki Pietryki. Bramka padła po kilkuminutowym naporze Wiślaków na bramkę rzeszowian.

Do końca pierwszej połowy niewiele się zmieniło, a szkoleniowiec Resovii Artur Łuczyk zdecydował się na wymianę czterech zawodników. Z boiska zeszli Sitka, Ivanski, Smolec i Kaczor, weszli: Bogacz, Stencel, Ogrodnik i Dzierżęga. Cóż z tego, Resovia w dalszym ciągu nie miała na tyle odwagi i polotu, by zaskoczyć Wisłę.

W 71. minucie spotkania ciekawą wymianę podań pokazał Piotr Brożek z Tomasem Jirsakiem. Piotr przed polem karnym odegrał do Tomasa, ten do Piotrka wbiegającego w pole 16 metrów, bramkarz wyszedł do Pietii myśląc, że ten chce strzelać, a obrońca tymczasem odegrał piłkę przed bramkę na głowę Jirsaka, który celnym strzałem umieścił ją w bramce.

Po tym strzale Resovia nie mogła się już podnieść. Choć wciąż próbowała atakować przeciwnika, trzymać go na swoim polu, to w końcowych fazach wszystko sypało się jak domek z kart. Akcja godna pochwały, zakończona zresztą honorowym trafieniem, zdarzyła się dopiero w 87. minucie. Początkowo zrezygnowany Pontus wykończył celnym strzałem niegroźne zagranie z prawej strony i było 1:2.

Mecz można podsumować nienajgorzej dla zawodników z Wyspiańskiego. Rzeczywiście próbowali, a momentami jak równy z równym rywalizowali z piłkarzami Wisły Kraków. Nie dało się tego jednak w żaden sposób przełożyć na bramki czy realną dominację na boisku. Rywal z Krakowa to wysoka krajowa półka, i to zdecydowanie widać było w meczu z drugoligową Resovią.

Dla Wisły Kraków ten mecz był sprawdzianem nowego ustawienia, nowego stylu, który próbuje wdrażać nowy holenderski szkoleniowiec. Dla Resovii to przede wszystkim cześć oddana kibicom i historii klubu, który liczy sobie już godne 105 lat.

 
 
 

Artykuł dodał:
hejowiec Napisz wiadomość
Oceń artykuł

Ostatnio przeglądający
 
hej Napisz wiadomość
2 lat temu
hejowiec Napisz wiadomość
2 lat temu