Prezydent Ferenc napisał list protestacyjny do prezesa Orlenu, bo uznał, że koncern ma za wysoką marżę. Opozycja krytykuje. – Lepiej, żeby prezydent zajął się sprawami miasta – mówi.
O prezydencie Ferencu ostatnio zrobiło się głośno. Serwisy informacyjne trąbiły o wzroście cen paliw, teraz trąbią o walce, jaką koncernowi wydał prezydent Rzeszowa. Przyłączyło się do niego 10 parlamentarzystów – z Kielc, Poznania, Częstochowy czy Trójmiasta. Obiecują wysłać listy do odpowiednich ministerstw. A prezydent Ferenc mówi skromnie, że nie ma w tym polityki.
Inaczej twierdzi opozycja. Ku zdziwieniu i rozczarowaniu prezydenta nikt z podkarpackich polityków go nie poparł. Opozycja twierdzi, że to tylko zagrywka polityczna, populizm czystej wody, parcie na świecznik. Prezydent miast wielką polityką powinien zająć się lokalnymi sprawami, bo w mieście jest dużo kwestii nierozwiązanych, a niezwłocznych.