Piłka nożna, II liga wschodnia
Stal Sandeco Rzeszów – Stal Stalowa Wola 0-0
Stal Rzeszów: Wietecha - Hus, Duda, Rzucidło, Lebioda - Krauze, Reiman, Orzechowski (78. Wójcik), Prokić (74. Iwanicki) - Fabianowski (84. Weres), Maca (84. Jędryas).
Stal Stalowa Wola: Dydo – Demusiak, Kusiak, Wieprzęć 0, Witek – Piątkowski (88. Drozd), Horajecki, Kachniarz, Getinger (65. Turczyn) - Radawiec, Gęśla (90. Gilar).
Sędzia: Artur Mital
Żółte kartki: Orzechowski – Wieprzęć.
Czerwona kartka: Wieprzęć (86 – druga żółta).
Widzów: ok. 1000.
Kibiców można by właściwie zaprosić tylko na pierwsze 45. minut tego spotkania. Co kilka minut robiło się gorąco pod jedną bądź drugą bramką i choć rzeszowscy piłkarze wyglądali okazalej i pewniej, bliżej zdobycia bramki byli jednak goście.
Ponadto wspomniana pewność gospodarzy obrazowała się raczej w ofensywnej frakcji pomocy. Tradycyjnie już dla tego sezonu, kibice nie mogli być pewni obserwując poczynania swoich obronnych ulubieńców. Wciąż nie ma zespołu, są tylko rozsypani pojedynczy zawodnicy, którym ktoś kazać bronić. Od tego był jednak wyjątek. W 40. minucie nasza obrona umówiła się na pułapkę ofsajdową na Jarku Piątkowskim ze Stalowej. Sędzia orzekł jednoznacznie – gramy dalej. I omal nie skończyło się bramką. Na szczęście goście sprawiali wrażenie, jakby ważniejszy był dla nich tego wieczora styl w jakim zdobędą bramkę, niż czy w ogóle zdobędą. Ale czary na Getmańskiej nikogo nie zachwycały, nawet Wietechy, który choć momentami niezbyt pewnie, ratował Stalowców kiedy trzeba.
Druga połowa to już kiepska walka na środku boiska. Od czasu do czasu któraś ze stron postanawiała ruszyć w kierunku bramki przeciwników, ale drudzy przeszkadzali by szybko ich stłamsić. W efekcie nie wychodziło nic poza strzałami z dystansu, które leciały wszędzie, byle nie do bramki.
Stal Rzeszów po tym spotkaniu spadła o jedno oczko w ligowej tabeli i planuje się na 6. pozycji. Następny mecz to wielkie derby Rzeszowa i pojedynek z Resovią, która przegrała swoje ostatnie jubileuszowe spotkanie z Wisłą Kraków 1:2.