Rozmowa z Mariuszem Grudniem, dyrektorem Światowego Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych, który w tym roku startuje 21 lipca.
Przeczytałam, że jest to jedna z najbardziej prestiżowych imprez na Podkarpaciu…
M. G: Niezmiernie mnie cieszy, że taki jest odbiór naszego Festiwalu zarówno mieszkańców Podkarpacia, jak i władz. Festiwal od 40 lat odbywa się na Podkarpaciu. W tym czasie wyrobił sobie renomę, goście chętnie na ten festiwal przyjeżdżają. W tym roku zgłosiła się do nas rekordowa liczba uczestników, ponad 60 zespołów, z czego mogliśmy zakwalifikować tylko 40 z przyczyn finansowych, a także organizacyjnych koncertu. Wyobrażacie sobie Państwo koncert galowy, który trwałby 5 – 6 godzin?..
Dla mnie prestiż Festiwalu polega na tym, że odwiedzające nas zespoły przyjeżdżają na własny koszt, co wskazuje, że dobrze się u nas czują. Ciągnie ich gościnność Podkarpacia i możliwość spotkania polonusów z całego świata. Tutaj, w Rzeszowie, w ciągu 7 dni mogą wymienić się swoimi doświadczeniami, potrzebami, wiedzą i spostrzeżeniami. Wszystko to sprawia, że Rzeszów staje się stolicą polskiego folkloru.
Czy w takim razie 7 dni to nie za mało?
M. G: Oczywiście, że za mało nie tylko na prezentację zespołów, ale też na zorganizowanie im wolnego czasu. Chcielibyśmy, żeby Festiwal trwał 14 dni, żeby był czas na zwiedzania, spotkania, zabawę i wspólne wieczory, ale z przyczyn finansowych nie możemy tego zrealizować.
Kogo będziemy gościć w tym roku. Czy będą to stałe zespoły, które z roku na rok przyjeżdżają na Festiwal?
M. G: Mamy zespoły z 17 krajów, z 4 kontynentów. Po raz pierwszy pojawi się np. Mołdawia, Rosja czy Białoruś. Ale będą też ci, jak np. „Piastowie” ze Szwecji, którzy uczestniczą w każdej edycji.
Jak wygląda program Festiwalu. Co nowego pojawi się w tym roku?
M. G: Festiwalowi zawsze towarzyszy promocja Podkarpacia. Nowością będzie koncert, w którym polskie zespoły zagrają z zespołami, kapelami i wokalistami polonijnymi. Chcemy również pokazać polskie stroje ludowe – będzie to prezentacja zarówno dla polonusów, jak i mieszkańców Rzeszowa, gdyż stroje ludowe naszego regionu są po prostu zaniedbywane i mało znane, w przeciwieństwie np. do strojów krakowskich.
Festiwal rozpoczynamy tradycyjnie korowodem, następnie odbędzie się spotkanie władz miasta z kierownictwem zespołu, na rynku trwać będą koncerty, kiermasze, jarmarki. Później zespoły polonijne rozjadą się po regionie: wystąpią w Jarosławiu, Sanoku, Iwoniczu, Rzeszowie i Tarnobrzegu.
Czym Festiwal jest dla polonusów?
M. G: Festiwal jest dla nich możliwością powrotu do swoich korzeni, do ziemi ojców, ale także możliwością ukazania swojego dorobku. Uczestniczy pokazują swoje przywiązanie do polskiej kultury, tradycji i tańca. Jednocześnie pokazują Polakom mieszkającym w kraju, że są bardzo dobrymi ambasadorami polskości poza granicami kraju. Wszystkie zespoły polonijne tworzą na Festiwalu jedną wspólną rodzinę. Jedna para specjalnie przyjedzie do Polski, żeby tutaj, przed koncertem wziąć ślub.
A czym dla Rzeszowa jest ten festiwal?
M. G: Jest to ogromna promocja Rzeszowa i całego Podkarpacia. Festiwal odbywa się cyklicznie, co trzy lata i jest największą imprezą w Rzeszowie. Przyjeżdża na nią 1500 osób z całego świata. I ci, często młodzi ludzi, którzy obserwują jak zmienia się Rzeszów i Polska, być może będą chcieli tutaj wrócić i osiedlić się na stałe.
Jak zmieniał się Festiwal w ciągu tych edycji?
M. G: Na początku były zgrupowania, a Festiwal trwał prawie dwa tygodnie, później, ze względu na finanse, zrezygnowaliśmy ze zgrupowań. Były też duże koncerty powitalne na stadionie Resovii. Następnie miejscowości festiwalowe, do których zespoły wyjeżdżały. Zawsze staramy się, żeby w każdej edycji było coś nowego.
Dziękuję za rozmowę
M. G: Dziękuję.