Senator PiS Władysław Ortyl komentuje zamieszanie związane z linią kolejową Tarnobrzeg – Dębica. Tzw. linią mielecką.
Kolej na kolej
Wakacyjne miesiące dostarczają nam nie tylko gorącej temperatury, ale także gorących tematów. Rozdmuchany pożar, którego iskra tliła się od lat pod mieleckim torowiskiem, wybuchł z potężną siłą. Szkoda, że nie zdusiliśmy żywiołu
w zalążku… Teraz wielu z lubością stroi się w piórka, chcąc zaimponować swą odwagą, by na zgliszczach manifestować swoją spóźnioną gotowość do podjęcia jakiejkolwiek interwencji. Niestety pompatyczne, pełne zapału słowa zamieszczane na łamach prasy, nie tylko nie dają szansy na poprawę sytuacji, ale po raz kolejny są punktem zapalnym burzy politycznej, która dodatkowo sprawę komplikuje.
Do rzeczy zatem! O obecnej – tragicznej niestety sytuacji kolei w Mielcu – Czytelnicy wiedzą już zapewne bardzo wiele, gdyż artykuły na ten temat regularnie ukazują się na łamach mieleckich gazet i serwisów internetowych.
W jednym z tychże artykułów Pani Poseł Skowrońska lapidarnie, ale dość obcesowo atakuje Marszałka Podkarpacia, obarczając go winą za likwidację kolejowych połączeń biegnących przez Mielec. Sytuacja typowa; Pan Marszałek Cholewiński jest jedynym spośród szesnastu marszałków wojewódzkich, który należy do PiS-u. Piętnastu na szesnastu marszałków to ludzie Platformy. Stosunek: 1:15. Dlaczego o tym mówię? Przecież to nie jest żaden argument. Oczywiście, gdy pomija się kluczowe fakty, jak to zrobiła wcześniej wspomniana Posłanka. Nie wszyscy wiedzą, że PKP Przewozy Regionalne to… spółka! Spółka, współzarządzana przez szesnastu marszałków. Pytam więc: jaki wpływ na decyzję zarządu owej spółki miał Marszałek Podkarpacia? Przypomnę przywołane wcześniej liczby: 1:15. Matematycznie każdy jest w stanie rozwiązać to równanie…
Przypomnę jeszcze inne, kluczowe fakty:
Mielecka kolej, która może poszczycić się 122-letnią tradycją, czasy swojej świetności ma za sobą od wielu, wielu lat. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że fundamenty firmy budowanej i prosperującej przez dziesięciolecia, nie walą się jednego dnia. Dlaczego dopiero teraz zrobiło się głośno o problemach, z którymi Mielec boryka się od dawna?
Przywołam kolejne fakty: Koleje Regionalne zostały przekształcone w spółkę przez Rząd PO. Rząd pozbył się w ten sposób zadłużonej kuli u nogi, nie spełnił deklaracji dofinansowania spółki, w celu wydźwignięcia jej z upadku, przybijając tym samym już na starcie kilka gwoździ do trumny. Jednym słowem - samorządom wciśnięto firmę z „trupami w szafach” w postaci dużych zobowiązań oraz ze słabym wyposażeniem i sprzętem. Teraz winą próbuje się obarczyć PiS.
Czy o to chodzi? Czy to jest cel?
W dramatycznych sytuacjach nie pora na takie uprawianie polityki lecz trzeba szukać rozwiązania, nie trzeba tracić energii na puste słowa, ale spożytkować ją na konkretne działania.
Wielokrotnie zajmowałem się tematem tragicznej kondycji kolei na Podkarpaciu - zanim wybuchła obecna burza, zanim przystawiono nam nóż do gardła.
Miedzy innymi marcu 2008 r. zwróciłem się z oświadczeniem senatorskim w/s rozporządzenia dotyczącego wykazu państwowych linii kolejowych o szczególnym znaczeniu dla gospodarki, wnioskując o uznanie linii kolejowej Dębica – Mielec – Stalowa Wola – Rozwadów za linię o znaczeniu państwowym i wpisanie jej do nowelizowanego rozporządzenia.
Tę właśnie sprawę: jakość infrastruktury uważam za kluczową dla rozwiązywania problemów Mielca.
Ministerstwo Infrastruktury, sam Min. Grabarczyk (PO) niestety nie znalazł podstaw, by linię tę wpisać jako szczególną dla gospodarki, co oznacza brak pieniędzy ze strony Rządu na jej modernizację czy też brak możliwości finansowania z środków Unii Europejskiej. W niniejszym oświadczeniu podawałem argumenty, które dziś z konsekwencją będę powtarzał, choć zdaję sobie sprawę, że ratowanie kolei jest dzisiaj zadaniem niezwykle trudnym. Fatalna infrastruktura kolejowa, częste awarie pociągów, a co za tym idzie – niski standard przewozów pasażerskich (ograniczonych do maksymalnej prędkości 20/30 km/h.) stają się argumentami dla tych, którzy opowiadają się za likwidacją wielu połączeń kolejowych na Podkarpaciu. Pamiętajmy jednak, że likwidacja kolei pasażerskiej doprowadzi z czasem do dalszej dewastacji infrastruktury, uniemożliwiając również przewozy towarowe.
Dla naszego miasta i powiatu taka wizja jest katastrofalna. Linie przeznaczone do likwidacji położone są przecież w zachodniej i północnej części województwa podkarpackiego, która jest jego najbardziej uprzemysłowionym obszarem. Kolej łączy kluczowe ośrodki przemysłowe o znaczeniu strategicznym dla województwa i kraju, takie jak: Dębica, Mielec, Tarnobrzeg i Stalowa Wola; łączy dwie specjalne strefy ekonomiczne, przez co umożliwia dowóz materiałów produkcyjnych i wywóz produktów drogą kolejową. Ma to kolosalne znaczenie nie tylko dla rozwoju gospodarki, ale także dla ruchu samochodowego. Nie muszę chyba rozpisywać się o widocznym jak na dłoni zakorkowaniu Mielca i innych miast województwa. Te korki w Mielcu, to potężne natężenie ruchu jest jeszcze jednym dowodem, potwierdzeniem na konieczność funkcjonowania kolei w Mielcu. Jak jest, każdy widzi. Transport kolejowy mógłby być alternatywą dla transportu ciężarowego, ograniczając niszczenie dróg przez ciężkie samochody oraz zmniejszając natężenie ruchu. Jeszcze raz podkreślam, że klucz do sprawy leży w torowisku, jego fatalnej jakości na odcinku Dębica-Mielec.
Mam nadzieję, że Podkarpacie – jeden z najbiedniejszych regionów Unii Europejskiej – po raz kolejny nie padnie ofiarą Rządu, który woli inwestować w największe ośrodki, próbując z nich uczynić lokomotywy gospodarki. Biedniejsza cześć kraju: cała Polska Wschodnia, o której rozwój walczę do lat, w dalszym ciągu spychana jest na margines. Teraz przyszła kolej na podkarpacką kolej. Jeżeli jednak tworzone przez Rząd lokomotywy rozwoju mają być tak prowadzone jak Polska Kolej Państwowa, to niestety daleko nie zajedziemy…
Będę osobiście podejmował działania już interwencyjne, bo taki jest czas, ale czy do ministra to dotrze? Dlatego mimo wakacji, w tak trudnym momencie, konieczne jest sprowadzenie do Mielca co najmniej ministra infrastruktury Rządu PO – PSL. Kto to może i powinien zrobić to już inna sprawa, chyba zbyt oczywista, by o tym pisać… Na spotkanie zapewne zostaną zaproszeni wszyscy parlamentarzyści Mielca.
Władysław Ortyl