Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Animalsi » Skatowanemu zwierzęciu pomogło Rzeszowskie ...

Skatowanemu zwierzęciu pomogło Rzeszowskie Stwarzyszenie Ochrony Zwierząt

    A A A Drukuj
                                  
2011-02-07 16:55
FOT. arch. RSOZ

Gdyby nie interwencja ludzi kochających zwierzęta dwuletni pies pewnie skonałby w męczarniach.


O sprawie zaalarmowała szefowa Miejskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Rzeszowie oraz  Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt Halina Derwisz. Zanim jednak trafiło do Rzeszowa, bezbronne, dogorywające zwierze nie uzyskało właściwej pomocy. Zabrakło odpowiedzialności, dobrej woli i serca.

Ranny pies został znaleziony na jednym z osiedli mieszkaniowych w miejscowości Krzeczowice, w gminie Kańczuga, w poniedziałek 31 stycznia. - Wezwany na pomoc miejscowy lekarz weterynarii udziela doraźnej pomocy, dając wskazówki co do zabezpieczenia psa i koniecznego dalszego leczenia przez weterynarza specjalizującego się w leczeniu małych zwierząt. W danym czasie pies miał status bezdomności i żadne służby gminne nie podjęły próby ustalenia ewentualnego właściciela. Został umieszczony na terenie miejscowego Przedsiębiorstwa Komunalnego w niezabezpieczonym przed zimnem boksie – na betonowej podłodze. Wokół psa – kawałki suchego chleba i ogólny nieład, a  co najważniejsze pies pozostawiony bez pomocy weterynaryjnej, do której kierownictwo przedsiębiorstwa był zobowiązany i o czym zapewniał wcześniej - opisuje Rzeszowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Także burmistrz Kańczugi zapewnił, że psu została udzielona wystarczająca pomoc.

Dopiero w czwartek o w pół żywym zwierzęciu powiadomił Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt w Rzeszowie jeden z mieszkańców Krzeczowic. - Niezwłocznie podjęliśmy działania, dla których niezbędna jest współpraca z miejscową policją i samorządem. W tym przypadku (wczesne godziny wieczorne) pozostała nam jedynie policja. Niestety, spotkaliśmy się tutaj z wyjątkowo lekceważącą postawą, wręcz odmową współpracy ze strony tamtejszego komisariatu policji. W konsekwencji, nie odbierano nawet naszych telefonów. Ciężko byłoby przetrwać noc wiedząc że jakiekolwiek działania mogą rozpocząć się dopiero rankiem - opisuje dalej stowarzyszenie.

Kiedy na miejsce z samego rana interweniować udała się osobiście Halina Derwisz, okazało się że pies jakimś cudem wciąż żyje. Zwierzę zostało zabrane do lecznicy Jamnik w Rzeszowie, gdzie zaopiekowała się nim lekarz weterynarii Beata Sochacka. Pies z poważnymi okaleczeniami, opuchniętą głową, okiem poza oczodołem, zaropiałymi ranami, gorączką i sepsą otrzymał wzmacniające kroplówki i musiał być natychmiastowo poddany zabiegowi.

Jak informuje dalej rzeszowskie stowarzyszenie, stan dwuletniego pieska określany jest nadal jako poważny. Zdjęcia pieska i bieżące informacje można na bieżąco śledzić na stronie internetowej Rzeszowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami http://rsoz.org/?c=mdAktualnosci-cmPokazTresc-170-348

m









 
 
 

Artykuł dodał:
miasto_rze Napisz wiadomość
Oceń artykuł


Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
5 lat temu
miasto_rze Napisz wiadomość
6 lat temu
hejowiec Napisz wiadomość
6 lat temu
hej Napisz wiadomość
6 lat temu