Kultowa telewizyjna wieczorynka przeniosła się na wielki ekran i to od razu w wersji 3D – w kinie Helios trwa dzień premiery Smerfów.
99 Smerfów i jedna Smerfetka. Smerfastyczna wioska złożona z domków – muchomorów, na pewnej leśnej polanie, wyczarowanej pulchnymi dłońmi Matki Natury. Zły, na szczęście nieudolny czarodziej Gargamel, który pod koniec każdego odcinka wyrywa sobie resztki włosów z głowy. Kot Klakier i głupkowaty Pasibrzuch, który „mieć perspektywa”. - Każdy z nas pamięta chyba tę sympatyczną, jedynkową wieczorynkę.
Ostatnio panuje, niezrozumiała dla mnie, moda emitowania wszystkich filmów w wersji 3D (często to tylko 2,5 D - czyli klasycznie nakręcone obrazy skonwertowane na trójwymiarowe w komputerze, za które płacimy i tak jak za 3D) bez możliwości wyboru klasycznego seansu. Dlatego nie zaskakuje, że nową wersję Smerfów dostajemy od razu w trójwymiarze. Tak jak nie zaskakuje, że akcja dzieje się w Nowym Jorku – w Nowym Jorku dzieje się przecież wszystko – począwszy od ataku kosmitów, kończąc na Armagedonie.
Uciekając przed Gargamelem szóstka Smerfów, trafia do miasta miast, gdzie spotykają zapracowanego specjalistę od reklamy – Patrica. Wielkomiejski szyk, ogromne centra z zabawkami, żółte taksówki – to elementy pejzażu nowego „odcinka” Smerfów. Nie brakuje również celnych komentarzy do nowoczesnej cywilizacji. Nowe Smerfy robią wrażenie, choć ja wolę pozostać przy dobrej, starej, rysunkowej dobranocce.
W polskiej wersji Małgorzata Socha udziela głosu Smerfetce, a Jerzy Stuhr - Gargamelowi.