Samorządowcy i dyrektorzy placówek odesłani z kwitkiem. - Sytuacja jest dramatyczna - mówią.
159 mln złotych za nadwykonania w szpitalach województwa w latach 2008 - 2009 nie będzie - zadecydował Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jacek Paszkiewicz. Na dodatkowe pieniądze na podkarpackie placówki nie ma co liczyć - z taką informacją z Sejmowej Komisji Zdrowia wrócili w ubiegłą środę ze stolicy, skupieni w Komitecie "Podkarpackiej Służbie Zdrowia" samorządowcy i dyrektorzy szpitali. Od miesięcy walczą o zapłacenie kwot należnych szpitalom w województwie ale jak na razie przegrywają. Sytuacja w opinii członków komitetu jest bardzo trudna. Były prośby, apele, pisma, protesty. Pozostał niesmak i dalsza batalia. Głównie w sądzie.
Do Warszawy pojechali, żeby po raz kolejny zasygnalizować bardzo złą sytuację podkarpackich placówek i także nie pierwszy raz zaprotestować przeciwko niesprawiedliwemu podziałowi pieniędzy, który z roku na rok przewiduje mniejsze nakłady na szpitale w regionie. Za sam 2009 rok było to 277 mln zł mniej. - Sytuacja jest bardzo zła - słychać od miesięcy. Przed wyjazdem do stolicy spotkali się i wydali oświadczenie skierowane do mieszkańców Podkarpacia.
- Informujemy Państwa, że dokonana przez Narodowy Fundusz Zdrowia nowelizacja budżetu na 2010 rok, po raz kolejny ogranicza funkcjonowanie naszych Szpitali pozbawiając je należnych środków finansowych. Pomimo jednoznacznych deklaracji, które słyszymy od ponad roku, brak jest jakichkolwiek skutecznych działań zmierzających do rozwiązania problemu niedofinansowania podkarpackiej służby zdrowia - zasygnalizował w nim Przewodniczący Komitetu i Starosta Łańcucki Adam Krzysztoń.
Narodowy Fundusz Zdrowia postanowił przeznaczyć z kwoty 2,38 mld zł zwiększającej budżet, 17 mln zł na podkarpackie szpitale. - Wbrew woli Sejmu i posłów RP urzędnicy Narodowego Funduszu Zdrowia kontynuują wcześniejsze działania, które są krańcowo niekorzystne dla mieszkańców Podkarpacia - podkreślał Adam Krzysztoń. - Jest to ewidentne działanie na szkodę pacjentów - zaznaczał.
9 czerwca w Sejmowej Komisji Zdrowia przyszło jednak rozczarowanie. - W przypadku dalszego niewywiązywania się przez Narodowy Fundusz Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia z wcześniej składanych deklaracji będziemy zmuszeni rozpocząć procedurę wypowiadania umów szpitalnych - zapowiadał w imieniu komitetu Adam Krzysztoń. Tymczasem spotkanie okazało się porażką. - Prezes funduszu zapowiedział, że nie będzie pieniędzy za nadwykonania za lata 2008 -2009 - powtarza przewodniczący komitetu.
Dziś Starosta Krzysztoń potwierdza: - Sytuacja jest dramatyczna.
Czy jest jakieś rozwiązanie? Od miesięcy takie samo. - Sprawy są w sądach. Wszelkie działania prowadzą dyrektorzy szpitali - odpowiada. To dalej zadłuża placówki.
- Z tego co wiem od kolegów samorządowców, fundusz proponuje ugody. Proponowane stawki wyjściowe to 10 procent od kwoty, której teraz domagają się szpitale. To jest niegodne - mówi oburzony.
Sprawy w sądzie się ciągną, a to na ten moment realnie pieniędzy szpitalom nie przyniesie. Pozostaną też koszty. - NFZ chyba nie liczy, ile tak naprawdę ten cały aparat sądowy kosztuje - podkreśla dalej.
O owych 17 mln zł dla Podkarpacia mówi z oburzeniem. - Obecna Minister Zdrowia obiecywała ze będą pieniądze dla województw ponoszących stratę. W sprytny sposób zostały jednak podzielone - mówi poruszony i wylicza dalej. - Z całej kwoty przewidzianej w budżecie dyrektor podkarpackiego NFZ 900 mln przeznaczy na leki, to dużo. A szpitale są w dramatycznej sytuacji - przypomina. - ucierpią przede wszystkim pacjenci - dodaje.
Zobacz galerię zdjęć z zimowej pikiety od siedzibą NFZ w Rzeszowie.
Podkarpacie to też Polska!
mr