Ruch tłumaczy się kłopotami technicznymi. Pozostali kioskarzy tym, że nie chcą zostać z biletami ze starymi cenami, skoro od lutego będą nowe.
W kiosku Ruchu biletu nie kupisz. Bo usterka techniczna. Nie wiadomo czy Ruchu, czy systemu elektronicznego, odpowiadającego za dystrybucję biletów a wprowadzonego przez Zarząd Transportu Miejskiego.
W pozostałych kioskach z biletami też jest ciężko. Kioskarze nie chcą zostać z biletami ze starą ceną, skoro od lutego wchodzą w życie podwyżki. W ZTM-ie mówią, że nie ma obaw, że stare bilety się nie zmarnują, będzie je można sprzedawać z dopłatą. Kioskarze są niedoinformowani.
W ogóle w ZTM-ie podchodzą do sprawy optymistycznie. Przykład? ZTM postanowił wprowadzić zmiany w dystrybucji biletów, na korzyść hurtu. Kioskarze są oburzeni. Bo teraz, żeby dostać 5 proc. rabat, trzeba ich kupić na tysiąc złotych. – Tyle to ja przez kilka miesięcy nie sprzedam – mówi sprzedawczyni w kiosku przy Krakowskiej. A wcześniej wystarczyło podejść do dowolnego punktu sprzedaży, kupić biletów ile się chciało i upust zawsze był. ZTM odpowiada, że kupować można w hurtowniach. Co z tego, że z niższym upustem? Albo na fakturę z wydłużonym terminem płatności. 30 dni dajmy na to. – Ale mnie to nie ratuje! – mówi mi ta sama sprzedawczyni.
U kierowcy biletu też od lutego nie kupimy. No chyba, że godzinny, za 4 zł. To przez telefon – podpowiadają w ZTM-ie. Czyli zaloguj się, uruchom aplikację, doładuj konto, a zamawiając bilecik, wpisz jego kod plus nr autobusu. To ostatnie spróbuj zrobić w zatłoczonym autobusie, kiedy na następnym przystanku już czekają kontrolerzy.
No to automaty biletowe. Tylko, że te są przewidziane na 2014 rok.