Dawni mieszkańcy Podkarpacia zdobili wielkanocne jajka przy pomocy wosku i naturalnych barwników, nawet chrząszczy.
- Do robienia pisanek specjalnej techniki, która jest mało znana, wyszła z mody – opowiada Jacek Tejchma, etnograf.
- To nanoszenie wzoru woskiem, tak zwanym lejkiem. Ten mógłby być na przykład z gęsiego pióra wykonany. Ciekły wosk nakładano na skorupę jajka określone wzory, geometryczne lub kwiatowe – opowiada nam dalej Jacek Tejchma.
- Potem naturalny barwnik przygotowany w jakimś naczyniu wytrawiał tę część jajka, która była niepokryta woskiem. Jajko wyciągano, prztyknięciem palca usuwano wosk i ten fragment jajka pozostawał biały, pokazywał wzór. To prosta metoda. - Używano naturalnych składników do barwników. Na przykład cebula barwiła na zielono, kora dębu na ciemnozielono lub nawet na czarno. Tak zwane czerwie czy czerwczyki, czyli chrząszcze pojawiające się licznie w okolicach połowy czerwca czy dnia Świętego Jana barwią na czerwono. Ścierano je, zachowywano i barwiły jajka na czerwono. Słoma owsiana barwiła na żółto – dodaje. Dziś o tym zwyczaju, o tej metodzie już niemal całkowicie zapomniano.
Jacek Tejchma badał dawne zwyczaje podkarpackiej wsi. Opowiedział nam o wielu ciekawych tradycjach czy obrzędach wielkanocnych. Do poniedziałku będziemy w portalu publikować ciekawe historie wielkanocne z naszego regionu.