Blisko 2 tys. pielgrzymów, ich rodzin, przyjaciół, a także mieszkańców Jam modliło się w intencji Polski.
W jakich intencjach modlą się pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę? - Do trosk, które niosą w swoich sercach, dokładane są te, o których mówią spotykani ludzie, żegnający pielgrzymów mieszkańcy różnych miejscowości. W tym roku wzmaga się wołanie o pokój, bezpieczeństwo, przezwyciężenie drogą pokojową różnorakiego terroryzmu, który ma ogniska zapalne w różnych miejscach świata. Niepokój budzi aura, która nie tylko przeszkadza wakacyjnym wypoczynkom, ale nade wszystko uniemożliwia zebranie plonów. Wędrując w tej scenerii pielgrzymi tym bardziej czują się zobowiązani do objęcia modlitwą i proszenia o pomoc bożą dla gospodarzy, by plony mogły być zebrane i właściwie rozgospodarzone pośród potrzebujących – mówi ks. Władysław Jagustyn, proboszcz Parafii św. Krzyża w Rzeszowie.
Ale w trzecim dniu 34. Pieszej Pielgrzymki Rzeszowskiej na Jasną Górę, dniu, który jednocześnie był pożegnaniem się wędrujących z województwem podkarpackim, blisko dwa tysiące wiernych modliło się w intencji Ojczyzny. - Powierzamy Bogu jedność narodu polskiego, by nie było partyjniactwa i wzajemnego zwalczania się. Pielgrzymi szczególnie czują jedność narodu wtedy, gdy doświadczają gościnności i życzliwości osób, które zapewniają im noclegi i posiłki na trasie pielgrzymki. U gospodarzy, którzy otwierają przed nimi swoje domy, obejścia i budynki gospodarcze – tłumaczy ks. Jagustyn.
Nabożeństwo w intencji Ojczyzny co roku ściąga do Jam wyjątkową liczbę wiernych. To nie tylko wędrujący pielgrzymi, ale także ich rodziny. Przyjechali by wesprzeć bliskich w trudnej wędrówce. Byli także przyjaciele, a do modlitwy dołączyli nawet mieszkańcy Jam. Polana w pobliżu cmentarza wypełniła się po brzegi. Tłumy widoczne były z dala od miejsca, w którym odbywała się Msza. Choć wszystkim towarzyszyła modlitwa, stan wyciszenia, nabożeństwo było także okazją do odpoczynku dla pielgrzymów. W przeciągu ostatnich trzech dni pokonali oni bowiem blisko 100 km.
W wygłoszonej przez rzeszowskiego biskupa Kazimierza Górnego homilii mowa była właśnie o Ojczyźnie i dowodach wielkiego patriotyzmu, jakimi na kartach historii zapisali najwięksi Polacy. - Patriotyzm to zdolność doceniania etosu własnego narodu i publicznego świadczenia o jego wartości. Jak wiemy głoszenie takiej pochwały polskości wymagało odwagi pójścia pod prąd. Tu jest miejsce na ostatni wniosek: patriotyzm zawsze wymaga odwagi bycia szlachetnym, w każdych okolicznościach – w walce i w pracy, w obronie honoru i czci własnej Ojczyzny. Wymaga troski o dobro wspólne, wszak to ojcowizna – mówił Kazimierz Górny, biskup Diecezji Rzeszowskiej.
Kapłan mówiąc o największych Polakach często wspominał postać polskiego papieża Jana Pawła II. – Na różne sposoby budził w Polakach odpowiedzialność za Ojczyznę. Aby budować lepszą przyszłość, nie wolno zapominać o przeszłości. Każda uroczystość narodowa winna pomagać Polakom w budowanie jedności i troski o los Ojczyzny – mówił. Kazimierz Górny nie zapomniał też o Prymasie Tysiąclecia Kardynale Stefanie Wyszyńskim. – Mawiał on, że kocha Polskę bardziej, niż własne serce – dopowiadał.
- Obecnie trzeba przeprowadzić obronę Jasnej Góry, ale w sercach i sumieniach Polaków. Świat bowiem chcą opanować siły niereligijne, które lekceważą prawa boże, a zachęcają do swawoli w sprawach moralnych. Chcą sprowadzić życie ludzkie tylko do wymiarów ziemskich. Jest to swoisty potop, który zalewa duszę narodu. Jest on groźniejszy, bo przybiera szaty nowoczesności, europejskości, a poniża i ośmiesza tradycję i zasady moralne – zwracał się do wiernych biskup rzeszowski.
Msza święta w Jamach była jednym z ważniejszych punktów wędrówki pielgrzymujących na Jasną Górę. To także okazja do podsumowania pierwszych trzech dni marszu. Zdaniem biskupa Edwarda Białogłowskiego tegoroczna pielgrzymka rozpoczęła się z bożym błogosławieństwem poczynając od pogody, poprzez zgłębianie treści, aż po szczęśliwe przemieszczanie się pielgrzymów. - Chcemy sięgać do korzeni związku z Bogiem w roku duszpasterskim poświęconym wspólnocie z Bogiem, czyli naszej tajemnicy chrztu, modlitwy. Pielgrzymi w ilości chyba zwyżkowej niż w ubiegłym roku. Dzięki dobrej pogodzie i przygotowaniu doświadczonych już pielgrzymów, wszyscy dzielnie znoszą ten trud, zaś gospodarze bardzo życzliwie i z otwartym sercem nas przyjmują. Za to dziękujemy im serdecznie. Bez takiej współpracy nasza wędrówka nie byłaby możliwa – mówi przemyski i rzeszowski biskup pomocniczy.
Jak dotąd pogoda pielgrzymom rzeczywiście dopisuje. Co jeśli przyjdzie im zmierzyć się z opadami? Biskup o pogodę się nie martwi. – W tej chwili jest to już mniej groźne. Rozruch jest zawsze najtrudniejszy. W dobrej pogodzie łatwiej jest się przystosować do wędrowania. Gdy pada od samego początku, wszyscy są przygnębieni i mają obawy czy nie odbije się to na zdrowiu, bo idą przecież nie tylko młodzieńcy, ale także ludzie w sile wieku i starsi – dopowiada Edward Białogłowski.
Po sobotnim nabożeństwie w Jamach 34. Piesza Pielgrzymka Rzeszowska na Jasną Górę powędrowała do okolicznego Małca. Niewiele ponad sześć kilometrów marszu to jednak pożegnanie się pielgrzymów z województwem podkarpackim. Teraz przed pątnikami wędrówka do Nowego Korczyna, później Chroberz, Wodzisław, Słupia, Lelów, Olsztyn… aż po Jasną Górę.
ZOBACZ ZDJĘCIA Z MSZY W INTENCJI OJCZYZNY
c