Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Ludzie » Wierzę, że klimat tych koncertów może uzdrawiać

Wierzę, że klimat tych koncertów może uzdrawiać

    A A A Drukuj
                                  
2012-04-07 12:00

Bartek Jaskot wraz z muzykami Łukaszem Romańskim i Tomaszem Chlebowskim odbyli ostatnio szereg koncertów w ramach trasy „z nadzieją na ZmartwychPOWSTANIE„. ”

rzedostatni koncert zagrali w mieleckiej Bursie. Z Bartkiem Jaskotem rozmawiamy o refleksjach i doświadczeniach jakie towarzyszyły muzykom w muzycznej wędrówce po kraju.

Swoją wielkopostną płytę piosenkarz opisuje jako „wędrówka od prastarego Psalmu, przez stare pieśni z IV, XVII, XIX aż po te z XX i już XXI wieku”. - Są to pieśni być może nieco zapomniane, ale przeżywane przeze mnie od dzieciństwa do dzisiaj... W ich odnowionych wersjach zabrzmiały w rytmie bicia naszych serc, tęskniących i pragnących spełnienia, w rytmie bębnów i instrumentów perkusyjnych, gitar, kontrabasów i oczywiście w głosie... głosie szukającym sensu życia w życiu Jezusa zwanego Chrystusem – mówi Bartek Jaskot.

Bartek Jaskot w przedostatnim koncercie wielkopostnej trasy


- Już od ośmiu lat w okresie Wielkiego Postu wybierasz się z zespołem w trasę koncertową z pieśniami pasyjnymi. Jakie miejsca w tym roku odwiedziliście?

- Co roku na nowo poznajemy Polskę. Nasza tegoroczna trasa przebiegała przez takie miejscowości jak:  Zabawa, Rzeszów, Warszawa, Prażmów, Kaszewice, Katowice, Sosnowiec, Sławków, Kuźnica Raciborska, Sromowce Niżne, Limanowa. W miniony wtorek zagraliśmy w Mielcu w stuletniej Bursie i był to przedostatni pasyjny koncert. Nasza trasa kończy się we wsi Siemonia, położonej niedaleko lotniska Katowice – Pyrzowice, gdzie zostaliśmy zaproszeni na ciekawe nabożeństwo wielkopiątkowe, organizowane i prowadzone przez bezdomnych, którzy zjeżdżają się z okolic Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego na wspólna modlitwę.

- Jakie są Twoje osobiste doświadczenia związane z tegorocznym, wiosennym koncertowaniem?

- Jest to piękny czas przejścia z zimy w wiosnę oraz budzenia się nie tylko przyrody, ale również ludzkich serc. Większość koncertów graliśmy w świątyniach, więc poznaliśmy też kościół żywy. Doświadczyliśmy tego, że nie jest tak źle z polskim kościołem, jak się słyszy w niektórych mediach.

Poznaliśmy również wspaniałych ludzi, którzy dali nam nadzieję, że możemy się zmieniać na lepsze, uporządkować, poprawić swoje życie. Na wiele spraw patrzymy teraz z dystansem.

- Czy jest coś, co w szczególny utkwi Ci w pamięci po tych koncertach?

- Spotkaliśmy ludzi, którym życie przekręciło się „do góry nogami”. Niektórzy wychodzili z niesamowitych ciemności i zakrętów. Bardzo mocno uderzyło mnie spotkanie ze Wspólnotą Betlejem w Jaworznie. Jest to wspólnota bezdomnych, którzy własnymi rekami odbudowali gmach starej szkoły, w której obecnie mieszkają. Losy każdej z tych osób są naprawdę materiałem na scenariusz do filmu.

Sami też przecież często mamy pokręcone drogi życia, jesteśmy słabi, cierpimy i też zadajemy ból innym. Jednak musimy pamiętać, że bez względu na to jak mocno upadniemy, jak daleko odejdziemy zawsze mamy szansę powrotu.

- Podczas waszych wielkopostnych koncertów usłyszeć można było nową, bardzo głęboką interpretację starych, tradycyjnych pieśni pasyjnych. Z jakim przesłaniem je wykonujecie?

- Są to pieśni smutne, bolesne, ale także pełne nadziei i sensu, bowiem są drogowskazem, mostem do drugiego człowieka i do Boga. Cały koncert jest utrzymany w nadziei na zmartwychpowstanie, że każdy z nas ma szansę odrodzić się na nowo.

Język człowieka może śpiewać pięknie, może wzruszać i prowadzić do Boga, ale ten sam język potrafi mocno ranić i niszczyć drugiego człowieka. Ta granica jest bardzo cienka. Osobiście dużo ludzi zraniłem i mam tego świadomość. Podczas śpiewania tych pieśni zdaję sobie sprawę, że swoimi słabościami też przybijam gwoździe w ręce i nogi Pana Jezusa.

- Czyli w pewien sposób każdy koncert to także Twoja intymna modlitwa?

- Myślę, że Pan Bóg wybiera słabych ludzi, żeby ukazać swoją wielką miłość. Dlatego mam świadomość tego, że mimo moich słabości wlał w moje serce taką wrażliwość muzyczną, że potrafię wchodzić w bardzo intymny kontakt człowieka z człowiekiem, człowieka z Bogiem.

Może śpiewam o mało popularnych rzeczach, ale myślę, że są one bardzo ważne. Poruszam tematy miłości tej najprawdziwszej oraz drogi człowieka, która prowadzi do szczęścia. Wiem, że to nie są żarty, nie jest to jakaś opowieść, tylko rzeczywistość i bardzo mi zależy na tym, by każdy człowiek, który uczestniczy w naszych spotkaniach mógł chociaż przez chwile znaleźć się blisko Boga.
 
- Wasza muzyka tworzy wyjątkowy klimat do modlitwy.

- Muzyka i te piękne, pasyjne pieśni tworzą niesamowitą rzeczywistość. Może to się wydawać nieprawdopodobne, że to jest legenda, ale wierzę w to bardzo mocno i są na to świadectwa ludzi, że przez klimat który się tworzy podczas naszych spotkań, Pan Bóg uzdrawia.

Spotkaliśmy się z wieloma świadectwami księży, którzy mówili, że na nowo mogli przeżyć mękę i zmartwychwstanie Pana Jezusa oraz głęboko zastanowić się nad swoim życiem.

Dla Boga nie jest ważne ile zarabiamy, jaka jest nasza pozycja społeczna, jakie mamy oceny w szkole. Każdy z nas się liczy. Bez względu na to ile zła wyrządzimy sobie i innym, zawsze mamy do kogo wrócić, na lepszą drogę, pełną pokoju i miłości.

MK







 
 
 

Artykuł dodał:
hej Napisz wiadomość
Oceń artykuł


Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
5 lat temu