Rydliński nazywa go wytrwałym wielbicielem boskiej dramaturgii. Od 40 lat pokonuje niestrudzenie 30 kilometrów dziennie, nie dając żadnej chwili zginąć w niepamięci. Najpiękniejsze z nich możemy obejrzeć w Galerii Fotografii.
Wystawę Wiktora Wołkowa zatytułowaną „Słońce” można oglądać
od 25 lipca do 12 września. Dopełnieniem wystawy ma być spotkanie z jej
niezwykłym autorem Wiktorem Wołkowem…
Bogdan Szczupaj z Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa: 12
września przyjedzie do nas Wiktor Wołkow, który z pewnością opowie bardzo
szczegółowo o swojej pracy, o wczesnym wstawaniu, tak wczesnym, że o wschodzie
słońca jest się już w terenie…
Z jakiego okresu pochodzą prace?
B. Sz: Zdjęcia powstawały już od lat 90-tych, być może i wcześniej,
autor ułożył je w zbiór „Słońce”. Cykl doczekał się swojej premiery w
formie albumu w 2001 roku. Wołkow fotografuje głównie na terenie swojego
ukochanego Podlasia tak jest i w tym przypadku.
„Jego fotografie udowadniają, że w naturze zawsze jest coś
po raz pierwszy: każdej wiosny Narew rozlewa się inaczej, każdego lata inaczej
odbija się w Biebrzy niebo, każdej jesieni inaczej rudzieją drzewa, każdej zimy
inaczej skrzy się śnieg” – pisze Gabriela Szczęsna w „Świecie według Wiktora W”…
B.Sz: Wołkow to mistrz chwili, ulotnych momentów, dostępnych
dla tych, których stać na dyscyplinę bardzo wczesnego wstawania i który jest tą
chwilą naprawdę zafascynowany.
Słońce - gwiazda. „Na zdjęciach Wiktora Wołkowa połyskuje ona kolorami
srebra, złota, czerwieni, różu, fioletu. Schwytana w obiektyw, gdy „ślizga się”
po wodzie, wygląda zza chmur, odbija się w kropli rosy, srebrzy na śniegu, rozjaśnia
mrok lasu, albo skrywa się za horyzontem – dzięki maestrii artysty – ujawnia
piękno i potęgę natury” – to już Karolina Skłodowska.
B. Sz: Wołkow rejestruje słońce, kiedy dopiero zaczyna prześwitywyać
przez mgły, kiedy jest tłem dla bocianich gniazd i krów brodzących w
rozlewiskach Biebrzy. Ptaki to kolejny ukochany motyw Wołkowa. Je również wkomponowuje
w temat słońca.
Sam o sobie Wołkow pisze, że posługuje się, tak jak
w latach sześćdziesiątych, rosyjskimi lustrzanymi obiektywami 500 i 1000
mm i dość prymitywnym modelem PENTAXA K-1000, bo zbyt skomplikowany aparat po
prostu zawodzi…
B. Sz: Technika Wołkowa polega na wykorzystywaniu bardzo długich
obiektywów, stąd uzyskuje niespotykany wizerunek słońca, gdzie zajmuje ono
więcej niż kadr klatki. Wykonuje tysiące klatek, ale najważniejsza pozostaje
wytrwałość w poszukiwaniu idealnego momentu.
Oprócz zdjęć Galeria Fotografii proponuje oglądającym film
poświęcony Wołkowowi i zatytułowany „Pożeracz słońc”, nakręcony przez TVP Polonia. Film trwa 40 minut i jest emitowany na życzenie każdego odwiedzającego muzeum, nawet pojedynczego.