Strona główna » Nie dotyczy » Artykuły » Wystawy » Wiktor Wołkow w Galerii Fotografii

Wiktor Wołkow w Galerii Fotografii

                                  
2011-07-30 00:02
FOT. Jerzy Fedorowicz. Udostępnione dzięki uprzejmości Galerii

Rydliński nazywa go wytrwałym wielbicielem boskiej dramaturgii. Od 40 lat pokonuje niestrudzenie 30 kilometrów dziennie, nie dając żadnej chwili zginąć w niepamięci. Najpiękniejsze z nich możemy obejrzeć w Galerii Fotografii.


Wystawę Wiktora Wołkowa zatytułowaną „Słońce” można oglądać od 25 lipca do 12 września. Dopełnieniem wystawy ma być spotkanie z jej niezwykłym autorem Wiktorem Wołkowem…

Bogdan Szczupaj z Galerii Fotografii Miasta Rzeszowa: 12 września przyjedzie do nas Wiktor Wołkow, który z pewnością opowie bardzo szczegółowo o swojej pracy, o wczesnym wstawaniu, tak wczesnym, że o wschodzie słońca jest się już w terenie…

Z jakiego okresu pochodzą prace?

B. Sz: Zdjęcia powstawały już od lat 90-tych, być może i wcześniej, autor ułożył je w zbiór „Słońce”. Cykl doczekał się swojej premiery w formie albumu w 2001 roku. Wołkow fotografuje głównie na terenie swojego ukochanego Podlasia tak jest i w tym przypadku.

„Jego fotografie udowadniają, że w naturze zawsze jest coś po raz pierwszy: każdej wiosny Narew rozlewa się inaczej, każdego lata inaczej odbija się w Biebrzy niebo, każdej jesieni inaczej rudzieją drzewa, każdej zimy inaczej skrzy się śnieg” – pisze Gabriela Szczęsna w „Świecie według Wiktora W”…

B.Sz: Wołkow to mistrz chwili, ulotnych momentów, dostępnych dla tych, których stać na dyscyplinę bardzo wczesnego wstawania i który jest tą chwilą naprawdę zafascynowany.

Słońce - gwiazda. „Na zdjęciach Wiktora Wołkowa połyskuje ona kolorami srebra, złota, czerwieni, różu, fioletu. Schwytana w obiektyw, gdy „ślizga się” po wodzie, wygląda zza chmur, odbija się w kropli rosy, srebrzy na śniegu, rozjaśnia mrok lasu, albo skrywa się za horyzontem – dzięki maestrii artysty – ujawnia piękno i potęgę natury” – to już Karolina Skłodowska.

B. Sz: Wołkow rejestruje słońce, kiedy dopiero zaczyna prześwitywyać przez mgły, kiedy jest tłem dla bocianich gniazd i krów brodzących w rozlewiskach Biebrzy. Ptaki to kolejny ukochany motyw Wołkowa. Je również wkomponowuje w temat słońca.

Sam o sobie Wołkow pisze, że posługuje się, tak jak w latach sześćdziesiątych, rosyjskimi lustrzanymi obiektywami 500 i 1000 mm i dość prymitywnym modelem PENTAXA K-1000, bo zbyt skomplikowany aparat po prostu zawodzi…

B. Sz: Technika Wołkowa polega na wykorzystywaniu bardzo długich obiektywów, stąd uzyskuje niespotykany wizerunek słońca, gdzie zajmuje ono więcej niż kadr klatki. Wykonuje tysiące klatek, ale najważniejsza pozostaje wytrwałość w poszukiwaniu idealnego momentu.

Oprócz zdjęć Galeria Fotografii proponuje oglądającym film poświęcony Wołkowowi i zatytułowany „Pożeracz słońc”, nakręcony przez TVP Polonia. Film trwa 40 minut i jest emitowany na życzenie każdego odwiedzającego muzeum, nawet pojedynczego.

 
 
 

Artykuł dodał:
cytacik Napisz wiadomość
Oceń artykuł

Ostatnio przeglądający
 
cytacik Napisz wiadomość
6 miesięcy temu
via Napisz wiadomość
10 miesięcy temu