Zalew znajdujący się na terenie Nowego Miasta jest zarządzany przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie. To właśnie z Krakowa płyną pieniądze na oczyszczanie zalewu. Problem w tym, że po tegorocznych powodziach, pieniędzy brakuje i to nagminnie.
Zaniedbywana jest większość zalewów, którymi zarządza krakowski ZGW, szczególnie w ośrodkach oddalonych od stolicy Małopolski, chociażby takich jak Rzeszów. Podobna sytuacja jest z osuwiskiem na ul. Konfederatów Barskich w Rzeszowie, tamtejszy teren jest graniczny dla ziemi miejskiej Rzeszowa i Regionalnego Zarządu Spółek Wodnych w Krakowie, który pieniędzy na remont także nie ma.
Winą za zalegające zanieczyszczenia obarczają się wszyscy wzajemnie, a powód jak zawsze jest taki sam – brak środków. Problem tylko w tym, że jeżeli pieniądze się nie znajdą, to siłą rzeczy wymuszą kolejne problemy. Mieszkańcy południowej Polski przekonali się o tym w trakcie powodzi, których skutki byłby znacznie mniejsze, gdyby wcześniej należycie zajmowano się zalewami, kanałami i przepływami. Te pozostawione jednak na pastwę losu stawały się coraz bardziej niedrożne, co spowodowało narastające podtopienia i kolejne fale powodziowe.