Zamknij
REKLAMA

Jerzy Skolimowski "kręci" na Podkarpaciu

15:08, 28.04.2021 | M.B/UMWP
Skomentuj Fot: Michał Woźny
REKLAMA

Za nami pierwsze zdjęcia do kolejnej produkcji filmowej realizowanej na Podkarpaciu. Mowa o filmie o mało wymownym tytule „IO” w reżyserii Jerzego Skolimowskiego. Produkcja uzyskała dofinansowanie w z budżetu naszego województwa w ramach Podkarpackiego Regionalnego Funduszu Filmowego.

- Cieszę się, że na Podkarpaciu powstaje kolejny film. To pokazuje, że w naszym regionie jest właściwy klimat do tego, aby rodziły się tu produkcje, które będą pokazywane nie tylko w Polsce, ale też poza granicami naszego kraju. To także dowód na to, że Podkarpacki Regionalny Fundusz Filmowy dobrze spełnia swoją rolę. Jako zarząd województwa dostrzegamy potrzebę finansowego wsparcia produkcji filmowej na Podkarpaciu, bo to także ogromna szansa na promocję naszego regionu – powiedział marszałek Władysław Ortyl.

„IO” to polsko-włoska koprodukcja z udziałem znakomitych twórców. Część zdjęć ekipa filmowa zrealizowała na Podkarpaciu, w okolicach Rymanowa, Bukowska i Wisłoczka, a pozostała część zostanie zrealizowana we Włoszech.

Jerzy Skolimowski, wybitny polski reżyser i aktor, od lat 70. XX wieku zdobywca nagród na najważniejszych europejskich festiwalach filmowych – w Cannes, Berlinie i Wenecji, tak tłumaczy dlaczego właśnie zdecydował się na zdjęcia na Podkarpaciu:

Po pierwsze, są tu naprawdę piękne miejsca, więc to oczywiście było decydujące, a poza tym uzyskaliśmy bardzo przyjazne wsparcie z Podkarpackiego Funduszu Filmowego, który dopomógł nam skompletować budżet - tłumaczy reżyser. - Będziemy tutaj przez cztery dni. Każdego mamy po kilka różnych scen. Przyjechaliśmy właśnie z tunelu schronowego w Stępinie, gdzie robiliśmy bardzo efektowną scenę, tajemniczą – powiedział reżyser.

Produkcja w 2020 roku otrzymała dofinansowanie w ramach Podkarpackiego Regionalnego Funduszu Filmowego – operatorem programu jest Podkarpacka Komisja Filmowa. Środki pochodzą z budżetów Województwa Podkarpackiego, Miasta Rzeszów i Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie.

W ekipie filmowej znalazł się pochodzący z Rzeszowa Mirosław Koncewicz, artysta i scenograf filmowy, którego rodzina pochodzi z Podkarpacia. Opowiadał on o tym, jak na planie powstaje filmowy obraz:

- Generalnie skupiamy się na przyrodzie, pięknie natury. Szukamy ładnych miejsc, a nie jest to jakoś bardzo problematyczne, bo Podkarpacie jest przepiękne. Reżyser jest malarzem ja rzeźbiarzem. Struktury, przestrzeń, plastyka, otoczenie to podstawa w naszym filmie. Generalnie przez 130 minut malujemy obraz filmowy – mówił Mirosław Koncewicz.

Marcin Kupiecki, przedstawiciel pionu produkcji opowiadał o tym, jak wyglądał dobór lokalizacji do robienia zdjęć:

- Przede wszystkim szukaliśmy miejsca gdzie jest dużo przestrzeni, dużo zieleni, ale są też dramatyczne widoki, więc tutaj właśnie mamy i te skały i takie imponujące elektrownie i całą farmę. Takich rzeczy nie uświadczymy w Warszawie albo w większym mieście, więc musieliśmy pojechać gdzieś dalej. Podkarpacki Fundusz Filmowy zasugerował nam tę lokację, bardzo nam pomagali wybierać miejsca gdzie możemy kręcić sceny. Skorzystaliśmy z tej pomocy i daliśmy si zainspirować. Tutaj zaczynamy podróż osła, mamy dużo przejść, statycznych ujęć i dopiero później akcja się rozkręci to wszystko po to, żeby pokazać piękno przyrody i okoliczności, które zastały głównego bohatera – powiedział Marcin Kupiecki.

Producentką filmu jest Ewa Piaskowska ze Skopia Film, która wraz z reżyserem odpowiedzialna jest za scenariusz. Autorem zdjęć do filmu jest utalentowany operator młodego pokolenia – Michał Dymek, który w 2020 roku otrzymał główną nagrodę za zdjęcia do „Sweat” (reż. M. von Horn, 2020) na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wśród polskiej obsady filmu znaleźli się: Sandra Drzymalska, Mateusz Kościukiewicz i Organek.

Nowy film Jerzego Skolimowskiego to historia prostego osiołka, zaczynająca się w polskim cyrku, a kończąca we włoskiej rzeźni. Przekazywane z rąk do rąk zwierzę spotyka na swej drodze zarówno ludzi dobrych, jak i złych. Historia jest filmową alegorią, opowiadającą o losach prostego osiołka w coraz bardziej zawiłej współczesności. Pozbawiony kontroli nad własnym losem podróżuje z kraju do kraju. Przez jego bezbronne i bezkrytyczne oczy zaobserwujemy pełne spektrum ludzkich zachowań. Stosunek ludzi do zwierząt (zachowanie silnych wobec słabych) stanie się tu symbolicznym - ale dyskretnym - komentarzem na temat dzisiejszej etyki i moralności. Tytuł filmu „EO” (w wersji polskiej „IO”) nawiązuje do dźwięku, jaki wydają osły.

Reżyser tłumaczył dlaczego to właśnie osioł został głównym bohaterem filmu:

- Kiedy patrzę w kinie na role aktorskie, nawet, kiedy są zagrane wspaniale, wiem, że to aktorski kunszt, a emocje są grane i udawane. Mnie to już coraz rzadziej przekonuje. Coraz bardziej zawodowym okiem na to patrzę. Dostrzegam, ile wysiłku ktoś włożył, by coś zagrać. Dlatego nigdy nie jestem przekonany do łez, do krzyku. Natomiast, kiedy widzę zwierzę, które reaguje, to wiem, że to jest prawda, ponieważ zwierzę nie potrafi udawać. Tu może jest zbieżność mojego filmu z filmem Bressona i powód, dla którego wybrałem osła na bohatera. Chodzi mi o pewną prawdę oddawania emocji – powiedział Jerzy Skolimowski.

(M.B/UMWP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%