Zamknij

Dodaj komentarz

Konsultant ds. położnictwa: kobiety chcą rodzić przede wszystkim bezpiecznie

PAP 11:36, 14.01.2026 Aktualizacja: 11:37, 14.01.2026
Fot. Jerzy Żygadło/PUW Fot. Jerzy Żygadło/PUW

Od stycznia br. na Podkarpaciu przestały działać dwa oddziały ginekologiczno-położnicze – w Lesku i Leżajsku. Powodem likwidacji była spadająca liczba urodzeń i wysokie koszty utrzymania generujące comiesięczne straty. Ale na decyzję o zamknięciu porodówek wpłynęły również wybory samych pacjentek, które preferowały poród w szpitalach oddalonych nawet o kilkadziesiąt kilometrów.

Z danych podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2025 roku mieszkanki powiatu leskiego rodziły 111 razy, ale 83 proc. tych porodów odbyło się poza szpitalem w Lesku. - 8 na 10 kobiet nie urodziło w szpitalu, do którego było najbliżej – podkreślił Rafał Śliż, rzecznik podkarpackiego NFZ. Dodał, że w leskim szpitalu w ubiegłym roku urodziło się 74 dzieci, a dwa lata wcześniej - 198.

Podobnie wyglądała sytuacja w Leżajsku. - Mieszkanki powiatu leżajskiego w ubiegłym roku rodziły 358 razy, ale 61 proc. tych porodów odbyło się poza lokalnym szpitalem - wskazał rzecznik. W 2025 roku w leżajskim szpitalu odebrano 251 porodów, a dwa lata wcześniej - 289.

Dane te pokazują, że dla kobiet w ciąży bliskość szpitala przestała być priorytetem. Według podkarpackiego konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie położnictwa i ginekologii dr. Jarosława Janeczki, model szpitala powiatowego w dzisiejszym położnictwie wyczerpał się -kobieta jedzie rodzić tam, gdzie uważa, że odbędzie się to w dobrych warunkach i bezpiecznie.

- Nawet geniusz położnictwa, jeżeli trafi do oddziału, gdzie poród odbywa się raz na pięć dni, po pół roku traci sprawność zabiegową - nie jest na tyle wytrenowanym lekarzem, żeby mógł kompetentnie świadczyć usługi. I to jest bardziej niebezpieczne niż likwidacja oddziału. Dlatego wiele kobiet przyjeżdża do innych ośrodków, takich jak Brzozów, Krosno, Przemyśl i Rzeszów. Pacjentki wybierają szpitale, w których odbiera się kilka porodów dziennie. Chcą mieć pewność, że trafiają pod opiekę zespołu, który z trudnymi przypadkami mierzy się na co dzień – powiedział PAP dr Janeczko.

Zdaniem lekarza także dostęp do własnego transportu sprawił, że dystans przestał być decydującym czynnikiem przy wyborze szpitala. - Pacjentki decydują się na odległe placówki, o ile te gwarantują im wyższy standard opieki - powiedział.

Pytany o bezpieczeństwo kobiet, które nie mogą wybrać porodu w odległym mieście, dr Janeczko wskazał na konieczność zmiany modelu opieki. Jego zdaniem fundamentem nowoczesnego położnictwa jest precyzyjna diagnostyka na wczesnym etapie ciąży oraz sprawny system transportu pacjentek do wyspecjalizowanych centrów.

- Jedyna metoda to stworzenie właściwego systemu transportu w lecznictwie otwartym, opartego na karetkach pogotowia, a w razie potrzeby także na transporcie lotniczym. Diagnostyka prenatalna poszła w tej chwili tak daleko, że już na wczesnym etapie ciąży daje szansę na zidentyfikowanie niebezpieczeństwa powikłań w przyszłości – powiedział dr Janeczko.

Obecnie na Podkarpaciu działa 19 oddziałów ginekologicznych i ginekologiczno-położniczych. (PAP)

al/ akar/

(PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop

OSTATNIE KOMENTARZE

0%